[pref. Ishikawa, Kanazawa]


The story about a deer killed in Hokkaidō has raised the question of the protection of animal rights in Japan. According to the law, there is a fine up to 1 milion yen and imprisonement up to 1 year for killing domestic animals without reason (which means not for food) or hurting them. Then a fine up to 50 thousand yen for ill-treatment of domestic animals by starving or abandoning them. The domestic animals are all mammals, birds or reptiles owned and bred by humans. Later I will write about the wild animals.

Oto Bunske, jakiś tam wróblowaty, którego moja znajoma rodzina trzyma w domu jako swoje kochane zwierzątko. Bunske jest rozpieszczany - mama codziennie robi mu kąpiele i daje mu do jedzenia to, na co on ma ochotę. Bunske odwdzięcza się lataniem po domu, jedzeniem wszystkiego, krzyczeniem, kiedy nie dostaje tego, co chce i robieniem kupy w uroczy sposób. Cóż, właściwie to całkiem jak i polski pies lub kanarek, ale nie mam innych zdjęć zwierząt. ;) To jest bardziej zwierzątko mamy, bo tata ma w akwarium jakieś tam "kuzynki żaby" - takie ogromne kijanki, które mają już ponad 10 lat i jeszcze długo pożyją. Znalazł dwie w kałuży i nie chciał, żeby je jakiś kot zjadł, więc wziął je do domu. Zrobiło się z tego sześć. ;)
Pragnę jednak zaznaczyć, że większość osób ma psy i koty. Odsetek amatorów dziwnych zwierzątek jest pewnie podobny jak i w Polsce (mój brat ma ptasznika, a kiedyś mieliśmy jeszcze pytona, który lubił wchodzić do drukarki).

Nie wiem jak na wsi, ale w mieście pieski i kotki są bardzo rozpieszczane. Ostatnio dobre pięć minut spędziłam na oglądaniu bardzo ładnych ubrań dla dzieci, zanim zaczęły mnie dziwić smycze i zdjęcia psów i wreszcie zorientowałam się, że to psi butik. Zdecydowanie więcej osób tutaj (w Tokio) niż w Polsce stroi swoje psy i koty.

Podejrzewam, że między naszymi krajami nie ma różnicy w natężeniu przemocy wobec zwierząt domowych. Są one tak samo uwielbiane i tak samo porzucane, kiedy już się właścicielom znudzą. Czytałam artykuł (w Mainichi Shinbun) o organizacji zajmującej się dokarmianiem bezdomnych kotów w Tokio, które swoją droga mają tu łatwiejsze życie niż w Polsce lub chłodniejszych rejonach Japonii (Hokkaidō), ponieważ na przykład podczas tegorocznej zimy przymrozki zdarzyły się zaledwie kilka razy i to tylko w nocy. W japońskim internecie znajduję wiele stowarzyszeń broniących praw zwierząt domowych - schronisk, organizacji propagujących sterylizację psów i kotów, etc.

Tokijska policja metropolitarna przypomina na swojej stronie, że zabijanie zwierząt bez powodu [w domyśle nie na mięso] i ranienie ich jest karalne zgodnie z "Prawem dotyczącym ochrony i opieki nad zwierzętami", które głosi, co następuje:

"Prawo dotyczące ochrony i opieki nad zwierzętami" (fragment)

Paragraf 44:
1. Zabijanie bez powodu zwierząt domowych oraz ranienie ich podlega karze więzienia do jednego roku i grzywny do miliona jenów.
2. Znęcanie się nad zwierzętami domowymi poprzez niepodawanie im karmy i wody podlega karze grzywny do pięciuset tysięcy jenów.
3. Porzucenie zwierzęcia domowego podlega karze grzywny do pięciuset tysięcy jenów.
4. Przez "zwierzę domowe" rozumie się następujące gatunki:
a. krowa, koń, świnia, owca, koza, pies, kot, królik, kurczak, gołąb hodowlany, kaczka.
b. ponadto poza wymienionymi powyżej gatunkami, także inne ssaki, ptaki i gady będące w posiadaniu człowieka.


Tak wygląda sytuacja zwierząt domowych. Natomiast jeleń, który wdziera się do bloku mieszkalnego lub wieloryb, na którego polują dzielni wielorybnicy to dzikie zwierzęta - a do nich stosunek jest zgoła inny, o czym niebawem.

PS. "Niebawem" może się okazać długie, ponieważ dziś przyjeżdża do mnie na dwa tygodnie mama (maaaamaaa! :D) i nie będę miała czasu na siedzenie przy komputerze. (Ale w ile miejsc pojedziemy i ile zdjęć zrobimy!) Nie oznacza to jednak, że tokio i okolice zapadają w wiosenny sen. Przez cały czas przygotowywałam się bowiem na tę okoliczność pisząc równolegle z blogiem dodatkowe teksty, dzięki czemu częstotliwość publikacji nowych artykułów nie zmieni się. A że było to w pierwszych tygodniach mojej blogowej przygody, kiedy miałam jeszcze taki wielgachny zapał (teraz mam tylko wielki), to na przykład przetłumaczyłam całą instrukcję zawierania ślubu cywilnego. Po prostu temat zwierząt pojawił się ostatnio, więc musiałabym się o tym dowiadywać się i pisać na bieżąco, a teraz tak się pechowo złożyło, że jestem raczej zajęta, więc póki co śluby, łuskarka do ryżu, gubernator szowinista i czegóż to ja tam nie mam! ;) (Ale tak w ogóle, to skąd ja wezmę zdjęcie dzikiego zwierzęcia? Mamusiu, jak się mamusi widzi piknik w ekhm… puszczy? ^_-) Będzie fajnie! ^_^v

Notice: Japanese characters in the comment's content are not displayed correctly.

***


Uwaga! Znaki japońskie w treści komentarza nie wyświetlają sie poprawnie.

Name:

Komentarze:

19.03.2008, 18:28 :: 83.5.15.173
szczera
Jaki sliczny.
tez miałam kiedys ptaka, ale pabuge, ale mi zdechła:-(:-(:-(

19.03.2008, 06:49 :: 124.32.233.138
tokio
Boi! A jak on się nazywa po japońsku? Bo wiem, że bun-cośtam, ale nie mogę sobie przypomnieć.

Właśnie miałam dodawać notkę, ale ponieważ mój narzeczony, którego poprosiłam wczoraj o zmianę "koza, piec i kto" na "koza, pies i kot" się nie wylogował, a teraz śpi, to tekst "damskie torebki i białe kozaczki" poczeka, aż wrócimy z mamą z miasta. ;)

19.03.2008, 00:06 :: 83.142.122.75
emka
Po raz kolejny zobaczyłam 'Lost in translation'...ahhh uwielbiam. Mam takie marzenie...by choć raz przejść się śladami Charlotte... Straszny sentyment do Japonii mam i z ciekawością czytam Twoje notki już od pewnego czasu :)
Pozdrawiam serdecznie ^^

18.03.2008, 22:50 :: 85.221.167.251
boi
to ryżowiec jest! Też takiego chciałem!
bunske... hehehe

18.03.2008, 10:01 :: 79.185.106.80
daghmarre
Pozdrowienia dla rodzicielki, bawcie się dobrze!:)

No i ja postaram się nie omijać żadnych z takim poświęceniem szykowanych artykułów ^_^