[zdj. 1]


[zdj. 2]


[zdj. 3]


[zdj. 4]


[Ooops, I'm sorry, I forgot to write the English version. I'll do it some day in the future.]

Wśród Europejczyków istnieje przekonanie, że japońska struktura miasta, a więc i system adresowania są wręcz niepojęcie skomplikowane i dowodzą tylko, jak bardzo dziwaczni są ci Japończycy, którzy nie mogą „po ludzku” ponazywać ulic. Barthes w „Imperium znaków” zachwyca się tym, jak łatwo można się pogubić w tym ich galimatiasie. Cóż, pogubić to się można nawet w Opolu, jeśli się nie zna języka i przez całe życie funkcjonowało się w innym systemie podziału miasta.

Jeśli obiektywnie spojrzeć na dwa systemy: numerowania domów wzdłuż ulic oraz numerowania kwartałów i działek, nie można osądzić, że któryś z nich jest rzeczywiście łatwiejszy. Są różne i w zależności od przyzwyczajeń zazwyczaj każdemu łatwiej jest posługiwać się jednym z nich, ale na własnym przykładzie wiem, że to absolutnie żaden problem nauczyć się obu. W Tokio, największym, najciaśniejszym i najbardziej skomplikowanym mieście Japonii zgubiłam się raz – w dwa dni po przyjeździe, kiedy jeszcze po prostu w ogóle nie znałam okolicy. Wystarczyło jednak kupić dobrą, aktualną i szczegółową mapę, czasem upewnić się co do drogi u pana dzielnicowego, żeby śmigać niczym z GPS’em. Przejechałam na rowerze prawie całą stolicę i nikt mnie nie przekona, że to było trudne.

Znaczenie ma również wielkość miasta – tak jak łatwiej się poruszać po Opolu niż po Warszawie, tak całe miasta Nagasaki lub Hakodate wydają się proste jak pojedyncza tokijska dzielnica. I dlatego, jeśli się zrozumie Tokio (co zrobimy na podstawie mapy w kolejnym artykule), to wszędzie indziej można sobie poradzić z mapą, a w większości miejsc nawet bez.

W Japonii są ulice i wiele z nich ma nazwy, ale służą one do wyznaczania drogi, a nie adresu (zdj. 1). Kierowcy, rowerzyści itp. znają te nazwy, jednak już ludzie, którzy na co dzień poruszają się metrem, niekoniecznie. Raz zdarzyło mi się przegapić znak informacyjny (zdj. 2) i na samym skrzyżowaniu zapytałam przechodnia: „Przepraszam, czy Kasuga-doori to jest ta ulica, czy następna?”, „Przepraszam, ale nie wiem, jak te ulice się nazywają.”

Można mieszkać przy ulicy, z oknami na jezdnię i dla wyjaśnienia powiedzieć komuś: „Mieszkam w Nakano, Honchō 2, wiesz, tam zaraz przy Yamate-doori”, ale samo „Mieszkam przy ulicy Yamate” jest niezbyt pomocne, zważywszy na fakt, że ulica ta ma ok. 20 kilometrów. W adresie też nigdzie się tego nie wpisuje, ale rzeczywiście Japończycy często do adresu dołączają mapkę lub objaśnienie drogi, np. „Wyjdź ze stacji wyjściem nr 4, pójdź w lewo i cały czas prosto, miniesz aptekę i 7eleven, a po 10 minutach po prawej zobaczysz budynek banku Sumitomo i następny czarny niski budynek to nasze biuro.”

Tokio jest nieporównywalnie większe od każdego polskiego miasta, dlatego można odnieść wrażenie, że takie wskazówki potrzebne są ze względu na skomplikowaną tokijską strukturę miasta, co łatwo uogólnić do całej Japonii, a więc: Japończycy muszą sobie rysować mapki, bo ich adresy są niewydajne nawet dla nich samych. A to nieprawda. W mniejszych miastach (takich jak polskie) można by było trafić do celu i bez mapy, a i tam się je rysuje – ze zwykłej uprzejmości. Zresztą jeśli w Polsce wyjść myślą poza swe miasto rodzinne, którego większość ulic się zna jakby od niechcenia, to czy stanąwszy na dworcu w nowym mieście, ściskając w dłoni kartkę z adresem, wiesz instynktownie, gdzie masz iść? Pytasz przechodniów, taksówkarzy, albo zawczasu dowiadujesz się, którym autobusem dojechać i na jakim przystanku wysiąść. O ile łatwiej byłoby mieć wskazówki spisane razem z adresem.

Słyszałam jeszcze argument: „A co mi po mapie i wyjaśnieniu, jak ja nie rozumiem tych ich krzaczków?!” A oni rozumieją po polsku? Dla Japończyka, który nie w ząb nie rozumie polskiego ulice Grochowska i Grunwaldzka są tak nierozróżnialne jak Shinkiba i Shinōkubo dla nieznającego japońskiego Polaka. To, że nam łatwiej zrozumieć polski, nie znaczy, że jest on obiektywnie łatwiejszy. Odpowiedziałam na to: „Tokio i większość dużych lub turystycznych miast jest opisana w alfabecie, no i są też tak napisane mapy.” „Ale to wszystko brzmi tak samo! Te ich cin ciang ciong, he he!” „Wiesz, co? To nie jedź, po prostu nie jedź tam, jeśli ty się najwyraźniej upajasz tą swoją bezczelną zachodnią ignorancją.”

Mniejsze uliczki nie mają nazw, chyba że są to ulice handlowe, ale i one nie zaliczają się do adresu. Japońskie miasto, dzieli się ogólnie na dzielnice i kwartały – struktur adresu to schodzenie z większej do coraz mniejszej skali. Najpierw podaje się nazwę prefektury, następnie miasta, dzielnicy oraz numer kwartału i po nim numery np. mieszkania w budynku w tym kwartale stojącym. Między kwartałami w dzielnicy znajdują się uliczki. Tokio jest zorganizowane nieco inaczej, a ponadto nie ma ujednoliconego sposobu przekładu nazw części japońskiego adresu na język polski, co wyjaśnię następnym razem.

W każdym razie to, co odpowiada naszej ulicy to kwartał, najczęściej opisany tabliczką z nazwą dzielnicy i własnym numerem (zdj. 3, na murze po prawej stronie) tak jak u nas ulice. Ponadto wiele skrzyżowań też ma nazwy (zdj. 4) - zazwyczaj jest to nazwa danej dzielnicy lub charakterystycznego miejsca w pobliżu, np. często „Przed budką dzielnicowego”, dlatego nie można powiedzieć, że nigdy się nie wie, gdzie się jest, bo ulice nie mają nazw. Punktów orientacyjnych jest wystarczająco wiele, a kiedy się zna japoński, to już w ogóle pikuś. ;)

PS. A to takie zdjęcie bardzo turystyczne z Kioto, robione pospiesznie z radosną myślą: „Ojejku! Marta-doori!” W dosłownym tłumaczeniu: „Ul. Dzielnica Drewnianych Bali” ;)

Notice: Japanese characters in the comment's content are not displayed correctly.

***


Uwaga! Znaki japońskie w treści komentarza nie wyświetlają sie poprawnie.

Name:

Komentarze:

03.09.2009, 23:16 :: 173.33.72.134
tokio
No niestety, akurat ten blog sie skonczyl, ale wiele innych rzeczy sie zaczyna, wiec badzmy dobrej mysli. :)

13.05.2009, 15:20 :: 80.50.53.202
Mia
Szkoda ze ten blog sie skonczyl.. wlasnie sobie o nim przypomnialam i zastanawialam czy Po powrocie z Japonii Marta czegos nie dopisala... :(

01.03.2009, 18:39 :: 213.192.111.228
Misako
czytam i oglądam Twój blog już od bardzo dawna,a dopiero teraz odważyłam się skomentować ;P Zakochałam się w Japoni jakiś czas temu i to dzięki Tobie zaczęłam się uczyć tego języka. Mam też w planach wybrać się do Poznania studiować Japonistykę (o ile Bóg pozwoli.. ),ale jeszcze sporo czasu przede mną ;) Tyle fajnych miejsc do obejrzenia...
Czekam na nowe posty.

Pozdriawiam

19.02.2009, 21:59 :: 83.30.244.89
Vampi
Jakze ja Ci zazdroszcze..

28.11.2008, 16:49 :: 79.186.123.204
Karo
No właśnie? Ktoś tu obiecał kontynuację bloga...:)

23.11.2008, 23:08 :: 89.228.231.102
ktos
zyje tu ktos?~~

16.11.2008, 16:34 :: 89.228.206.191
ktos
ten blog bedzie jeszcze aktualizowany?

15.11.2008, 11:18 :: 62.233.175.16
kieliszek
a ja mam teraz przedmiot kultura Japonii:)

07.10.2008, 17:38 :: 85.202.48.112
kaila
marutamachi dori juz gdzies chyba kiedys bylo...cos tak mi sie wydaje :D ale milo zobaczyc ten watek raz jeszcze.
dobrze ze dalej piszesz, juz zaczynalam sie martwic :D
pozdrawiam ;]

07.10.2008, 14:34 :: 80.53.53.162
glasser_net_pl
Hej Marta,

Jeśli Japończycy wykształcili sobie swój własny sposób lokalizowania, posługują się nim od niepamiętnych czasów i system ten nie sprawia im trudności, nie ma podstaw twierdzić, że jest on "gorszy" niż nasz na przykład.

Truizmem byłoby też pisanie, że jesteśmy inni, myślimy i funkcjonujeny inaczej.

Oczywiście z europejskiego punktu widzenia znacznie łatwiej jest trafić na ul. Kwiatową 4 niż zastosować się do wskazówki "wyjdź ze stacji wyjściem nr 4, pójdź w lewo i cały czas prosto, miniesz aptekę i 7eleven, a po 10 minutach po prawej zobaczysz budynek banku Sumitomo i następny czarny niski budynek to nasze biuro".

Piszesz, że nasz sposób działa w dobrze znanym nam mieście, w przeważającej większości szukamy adresów właśnie tam.

Podsumowując, myślę, że to zagadnienie typu "co jest lepsze - jabłka, czy pomarańcze"?

Pozdrawiam i cieszę się, że znów piszesz.

glasser

07.10.2008, 08:47 :: 83.14.57.154
ealin
Strasznie się cieszę, że wróciłaś. Ściska mocno :)

06.10.2008, 23:33 :: 89.100.119.46
gbajson
A czy spotkalas sie z takimi kwiatkami jak np ul. Obroncow Monte Cassino ?

06.10.2008, 15:47 :: 77.253.227.9
tokio
Wróciłam! :D