Esther, an English teacher in a prefectural junior highschool and a private English school: You know what bothers me? It's not that they stop me all the time and ask to show them the foreigner's card. Ok, that's this country's law, I live here and I agree with it. I obey it. They can check foreigners if they need to do it. But what does bother me is that they have never checked and will never check you or Will... Only me...

Dramatis personae:

JA - studentka zagraniczna

ESTHER - nauczycielka angielskiego: w tygodniu w gimnazjum publicznym, w weekendy (i czasami w tygodniu) w szkole prywatnej

Rozmawiamy o koledze Willu - początku rozmowy przytoczyć nie mogę.

ESTHER: No i wiesz, i tak już dwa miesiące, i nikt go ani razu nie sprawdził.

JA: Eee... Ale jak sprawdził? Kto sprawdził?

ESTHER: No jak to...? No nikt nigdy nie chciał do niego karty aliena.

JA: Ee? To tę kartę ktoś chce? No coś ty! Ja też o tym słyszałam w Polsce na studiach, że w każdej chwili może cię policjant zatrzymać i wylegitymować, że jak cię złapią na mieście bez karty, to zabierają na posterunek i w ogóle takie straszne rzeczy, ale od kiedy tu jestem to ani razu mi się to nie zdarzyło. Jeszcze na jednym filmie widziałam, ale to takim sprzed sześciu, siedmiu lat. Ja myślę, że kiedyś to tak może i było, ale teraz to już tylko taka miejska legenda.

ESTHER: Taaak? Ciekawe...

JA: A co? Sprawdzili cię kiedyś???

ESTHER: Żeby to raz...

JA: No coś ty! Poważnie? Ile razy?!

ESTHER: Eee tam, już nawet nie liczę...

JA: Żartujesz! Ale kto? Gdzie? Policjanci?

ESTHER: Nie, zazwyczaj urzędnicy imigracyjni. Mundury mają podobne do policyjnych, ale mają trochę więcej białego chyba...

JA: Nigdy kogoś takiego nie widziałam...

ESTHER: Bo cię nie zaczepiał. Zazwyczaj stoją na dużych dworcach przesiadkowych. Ostatnio się już tak wkurzyłam, naprawdę miałam ochotę powiedzieć mu, żeby, ekhm... sobie poszedł... Jechałam, wiesz, ze szkoły do drugiej pracy, bo to był okres egzaminów i mieliśmy wszędzie strasznie dużo roboty. A wiesz, jak to jest daleko. I naprawdę biegłam na ostatnią chwilę i przesiadałam się na Kita-senju, biegnę z językiem na brodzie, a tu właśnie taki jeden się wynurza z tłumu i: "Proszę okazać kartę obcokrajowca." Byłam wtedy tak wściekła, bo czemu ja? Bo co? Wyglądam jak dealer? Jak zamachowiec? Poza tym po prostu nie miałam ani minuty, żeby stawać i wyciągać tę kartę. I po prostu się nie zatrzymałam. Olałam go. Przeszłam przez bramkę [do metra], z kartą [prepaid na całą komunikację miejską], to nie musiałam się zatrzymywać, żeby kupić bilet, a ten za mną przez tę bramkę, już się podekscytował, zaczął za mną krzyczeć: "Proszę natychmiast okazać kartę!" I biegnie za mną. Nawet się nie zatrzymałam, cały czas idąc wyjęłam tę kartę, ręce mi się trzęsły, nawet mu nie podałam do ręki, tylko mu zamachałam przed oczami. On mi na to: "sankju", he, już w porządeczku! A ja miałam mu ochotę odpowiedzieć "fakju", ale nie... jeszcze by mnie aresztował...

JA: Faa... Co za historia w ogóle... Normalnie aż nie wierzę... Na serio byłam przekonana, że to sprawdzanie to już jest przeszłość...

ESTHER: No i właśnie to mnie wkurza... Nie to, że sprawdzają. Ok, mają takie prawo, wykonują swoją robotę, ja mieszkam w tym kraju i się do tego prawa stosuję. Tylko to co mnie wkurza, to to, że NIGDY nie sprawdzili i nie sprawdzą ani ciebie ani Willa... Tylko to mnie wkurza...


Will & Esther

Notice: Japanese characters in the comment's content are not displayed correctly.

***


Uwaga! Znaki japońskie w treści komentarza nie wyświetlają sie poprawnie.

Name:

Komentarze:

09.06.2008, 17:56 :: 133.38.93.86
bh
czarni kolesie ubrani, jakby sie urwali z teledysku 50centa, stoja przewaznie mniej wiecej w polowie Takeshita-dori, nigdy nie moga sobie odpuscic "hey what's up" i ostentacyjne patrzenie w druga strone NIE pomaga. czasami stoja tez na Jingu-bashi. znajomi opowiadali mi o tym samym w Shinjuku. ogolnie ci faceci nie robia na mnie wrazenia legalnie zatrudnionych, bo kto legalnie zatrudniony ma czas na wystawanie na ulicy i zawracanie ludziom glowy? co wiecej, roztaczaja dosc intensywne wibracje czarnej strefy, wiec zastanawiam sie, o co chodzi i dlaczego tu ta japonska restrykcyjnosc (i to w Tokio Ishihary Shintaro) nie dziala.

09.06.2008, 02:16 :: 124.32.233.138
tokio
Bh, na pewno ich sprawdzają i dlatego właśnie nie dają też spokoju Esther. Ale tak właściwie, to jakich typów? Bo chodziłam po Harajuku o różnych porach dnia i nawet po zmroku nikt mnie nie zaczepiał.

07.06.2008, 21:01 :: 133.38.93.86
bh
ciekawe, dlaczego tak gorliwie nie sprawdzaja tych czarnych typow, ktorzy nie daja czlowiekowi spokojnie przejsc przez Takeshita-dori, dla mnie oni sa o wiele bardziej podejrzani od jednej czarnej dziewczyny.

05.06.2008, 21:53 :: 83.18.133.122
Kansuke
Na białego z rozpuszczonymi włosami do prawie-pasa w metrze reagowali intrygująco.

05.06.2008, 13:46 :: 124.32.233.138
tokio
Jest też druga strona medalu, ta jasna, o której napiszę, kiedy tylko Esther dostarczy mi odpowiednie zdjęcie.

05.06.2008, 13:08 :: 83.27.147.239
nazgee
jak dla mnie, to juz podpada pod, nie ma sie co czarować - rasizm.
jestem ciekaw, jak zareaguja na białego dredziarza ;]

05.06.2008, 07:35 :: 85.202.48.112
kaila
ups..mala wpadka literowa, gome

05.06.2008, 02:28 :: 85.221.185.91
Vill
ksenofobia albo rasizm, jak kto woli. Swoja droga to naprawde ciekawe, nie znalam Japonczykow od tej strony...

05.06.2008, 00:02 :: ownlog.com
amelcia
dokładnieee.. Splin ma racje ;>

04.06.2008, 23:47 :: 77.113.104.31
Splin
...Kaila, chodziło Ci o ksenofobię, prawda? Homofobia to uprzedzenie do ludzi o innej niż hetero orientacji seksualnej.

Na miejscu Esther ( piękne imię^^ ) też by mnie wkurzało takie sprawdzanie tylko mnie. Oderałabym to negatywnie, właśnie jako ksenofobię.

04.06.2008, 19:51 :: 85.202.48.112
kaila
zalatuje homofobia...zreszta slyszalam/widzialam na filmie/czytalam ulotke ;> ze japonczycy sa homofobami...no ale tak...czarnoskorego zaczepia a bialego nie...no ja juz niewiem ;p