I went to the Museum of Contemporary Art in Tokyo to see the exhibition of the original layouts from the Studio Ghibli's animated films. Looking at all these complicated, unbelievably detailed backgrounds and thinking that they are actually all drawn by pencils, made me feel really great respect for people who spent their time on it, while they could have used computers, photos and stuff.

There was also a little playground for Miyazaki's fans, where they could take a picture with his newest child - Ponyo or lay down on Totoro's belly. ;)


W Tokijskim Muzeum Sztuki Współczesnej trwa do 28 września wystawa oryginalnych laytout'ów z animacji Studia Ghibli. Oni to wszystko naprawdę rysują - żadne efekty komputerowe, żadne kopiowanie zdjęć - po prostu ołówkiem i kredkami tworzą te wszystkie zapierające dech w piersiach tła. Nie można było robić zdjęć (poza tymi, które tu widać), więc nie mogę pokazać tego, co zrobiło na mnie największe wrażenie, ale każdy, kto oglądał "Mimi wo sumaseba" (dosł. Jeśli się wsłuchasz..., ang. tytuł "Whisper of the Heart"), pamięta zapewne pierwsze sceny, kiedy główna bohaterka jedzie pociągiem, a za oknami rozciąga się panorama miasta - budynki, ulice, peron, wnętrze pociągu - wszystko oddane z takimi szczegółami i tak realistycznie jak na fotografii. Oglądałam to już będąc w Tokio (a ostatnio wybrałam się na ostatnie tego lata fajerwerki do miasta Tama, w którym rozgrywa się akcja filmu) i naprawdę czułam się, jakbym patrzyła np. na swoją drogę do szkoły. I właśnie ten miejski krajobraz zobaczyłam na wystawie w ołówku. Przy tym rysunku stałam najdłużej. Wieeelki szacun dla osoby, której się chciało dłubać w tych wszystkich drzwiczkach, okienkach, słupach, płotkach, krzaczkach, etc., etc. Na pewno rysowano to na podstawie zdjęcia, ale cóż z tego. Co jak co, ale wybrać się z ołówkiem na metropolię tokijską - to trzeba być z Ghibli. ;)

Organizatorzy wystawy przygotowali też kącik zabaw dla fanów animacji Studia. Pod odpowiednim kątem można sobie było zrobić zdjęcie na brzuchu śpiącego Totoro oraz sfotografować się z najnowszym dzieckiem Miyazakiego - Ponyo (teraz leci w kinach, podobno "Sky Crawlers", nie Miyazakiego, też godne uwagi).


















Notice: Japanese characters in the comment's content are not displayed correctly.

***


Uwaga! Znaki japońskie w treści komentarza nie wyświetlają sie poprawnie.

Name:

Komentarze:

16.09.2008, 17:22 :: 124.32.233.138
tokio
Dziękuję za współpracę. ^_^v

Jutro już będzie nowy wpis. Za tydzień wylatuję, a dzisiaj spakowałam dopiero pierwsze pudło z książkami do wysłania. Właśnie idę do łaźni je zważyć - nie może przekraczać 20 kg.

W ogóle mam nie ruszone zakupy, pakowanie, porządki, a w środku tego wszystkiego, tak na koniec trafił mi się jeszcze prince charming i już naprawdę nie wiem, w co ręce włożyć. Ufff...

16.09.2008, 09:26 :: 83.14.57.154
ealin
Raczej zbyt wspaniałe, aby coś więcej powiedzieć niż to.... że są wspaniałe.
Ehhh chciałabym żeby moje kiedyś takie były.

15.09.2008, 16:23 :: 77.253.198.14
Blondi Banana
Bo cóż można jeszcze powiedzieć? ;) Faktycznie są niesamowici. Ja jestem pod wrażeniem... Sama czasami próbuję coś naskrobać i wiem ile pracy wymaga wykształcenie u siebie takich umiejętności. Trzeba ćwiczyć, ćwiczyć i ćwiczyć... No i trzeba też mieć troszkę talentu ;)

15.09.2008, 16:02 :: 124.32.233.138
tokio
Czy to jest temat wyjątkowo nudny, ze nikt nie chce nic powiedzieć? ;)