[FILT Magazine, vol. 32]


In an article about odd burial practices I found Poland, as the only European country, by the way. It says that when someone dies, Polish peasants open doors and windows to let the soul fly out freely. And that sudden death, the confrontation between God and Devil, is the most scary thing, so the most awful curse is: "Die suddenly!"


Zmarłych można żegnać na tyle sposobów!?
Kolekcja dziwacznych obrządków pogrzebowych.
Zwykły japoński pogrzeb to idący w ciszy, pogrążeni w smutku żałobnicy. Okazuje się jednak, że w zależności od kraju, religii i poglądów na życie śmierć, sposoby żegnania zmarłych są diametralnie różne. Mieliście pojęcie, że na świecie istnieją tak oryginalne pomysły na pochówek?
Illustrations by Takao Kawasaki
Text by Keita Okabayashi
(W oryginale po angielsku)

Sri Lanka
Tajwan
Singapur
Mali
Maroko
Indonezja

Polska
Umarł! Zróbcie drogę duszy!

Kiedy umrze człowiek, polscy chłopi otwierają drzwi i okna. Nie dlatego, że przeszkadza im zapach trupa, ale po to, by zrobić przejście dla duszy zmarłego. Śmierć jest bramą do "tamtego świata", a ponieważ nie chcą, żeby tam zmarły musiał się za siebie wstydzić, stroją zwłoki w najlepszą odzież. Mówią, że gdyby je ubrać w byle co, to zmarły zamieni się w wampira. Ponadto, uważają, że nagła śmierć, w wyniku wypadku lub morderstwa to "pojedynek Boga i szatana", dlatego bardzo się jej boją. Największym przekleństwem w tym kraju jest: "Obyś sczezł znienacka!"

Przebieg pogrzebu
śmierć -> ogłoszenie tego faktu trzodzie -> otwarcie drzwi i okien jako przejście dla duszy -> ubranie zwłok w odświętny strój -> wyniesienie trumny po odprawieniu modłów przez księdza


No proszę, nie miałam pojęcia, że chłopi wypuszczają u nasz dusze przez okna. Interesujący jest też fakt, że Polska jest jedynym krajem europejskim wymienionym w tym zestawieniu.

A wczoraj byłam u pewnej właścicielki szkółki angielskiego, która zrobiła u siebie w domu dzień polski - mimo wakacji przyszło ok. dwudziestu uczniów, ona zrobiła pierogi, bigos, zupę fasolową, a ja prezentację o Polsce i lekcję języka. "Ćieść" jeszcze się wszyscy w miarę szybko nauczyli, ale wymiękli na zdaniu: "Lubię Czarodziejkę z Księżyca". ;) A dwa dni wcześniej byłam na obiedzie u mojej wykładowczyni, ponieważ jej mąż, redaktor wiadomości w NHK BS (satelitarny oddział telewizji krajowej) jest zafascynowany Europą Wschodnią i Solidarnością. Napiszę więcej, kiedy dostanę zdjęcia.

I przy takich okazjach myślę sobie zawsze, że póki się siedzi w tej Polsce, to człowieka ciągnie w świat- Japonia, Kanada, wszędzie jest tak "fajnej", te kraje są takie ważniejsze, lepsze od Polski, o której nikt nie słyszał. Ale kiedy taki Japończyk opowiada z zapałem o swoich badaniach nad polskim ruchem wolnościowym i do tego zna więcej polskich piłkarzy niż ja, kiedy Japonka jedzie do jakichś delikatesów w innej dzielnicy, żeby kupić białą kiełbasę, bo tak jest w przepisie, kiedy mówi całkiem szczerze: "Ojej, ta polska jesień to taka ładna jak u nas!", to ze zdziwieniem odkrywam, że nie musimy mieć tych naszych kompleksów, które każą nam podkreślać, że Curie była Polką.

Wy się nie dziwcie, śliczni pamnowie,
sześć lat po świecie tułał się człowiek
i nagle: Polska i harfa eolska,
po prostu cud jak z nut: liryka, liryka...

Konstanty Ildefons Gałczyński
"Liryka, liryka, tkliwa dynamika"




Notice: Japanese characters in the comment's content are not displayed correctly.

***


Uwaga! Znaki japońskie w treści komentarza nie wyświetlają sie poprawnie.

Name:

Komentarze:

14.08.2008, 13:21 :: 80.53.53.162
glasser
Pewnie jest się z czego pośmiać. Mnie w tym japońsko-polskim podręczniku bardzo podobały się teksty:

"Zabieraj te łapska zboczeńcu" i "Nie pchaj się babo" w katakanie. :)))))

Pozdrawiam, glasser

12.08.2008, 06:21 :: 124.32.233.138
tokio
A propos książki, to wydano ją chyba w czasie EXPO w Aichi. Mamy ją na uniwerku, o ile dobrze pamiętam. Teraz właśnie zdałam sobie sprawę, że mam podręcznik do chińskiego z tej samej serii. Nie pamiętam, jak tam było w polskim, ale w tym jest obszerny dział ze słownictwem łóżkowym. ;)

12.08.2008, 06:17 :: 124.32.233.138
tokio
Dzięki! :)
To też jest prywatna strona i tak naprawdę każdy mógłby tu spamować linkami, ale na szczęście Czytelnicy są kulturalni. :)

11.08.2008, 10:02 :: 80.53.53.162
glasser
Marta, nie jestem pewiem, czy podawanie linków do prywatnych stron nie koliduje z regulaminem, jednak spróbuję. UWAGA: Wszystkie podkreślniki w poniższych adresach zamienić należy na kropki.
glasser_net_pl

Zdjęcia książki z polskimi rozmówkami po japońsku znajdują się w 16 odcinku reportażu (na samym końcu):
glasser_net_pl/jp16_html

Mój email to: kontaktMAŁPAglasser.net.pl

Pozdrawiam wszystkich serdecznie, glasser

10.08.2008, 15:24 :: 124.32.233.138
tokio
Chłopaczki, i o ot chodzi! Powinniśmy się uczyć od Arabów! ;)

Gbajson przypomniał mi speecha Macieja, który przedstawił wielofunkcyjność "kurwy", po czym przez tydzień podobno nasi japońscy wykładowy z upodobaniem artykułowali "kuruba". ;)

10.08.2008, 12:28 :: 83.30.188.189
boi
Do RadyZet?/RadaZego?
Zupełnie jak perskie kołysanki "śpij dziecino, niech psy zabiorą twój świerzb na pustynię i tam zdechną"
^w^V

10.08.2008, 10:29 :: 86.111.99.185
RadaZ
Podobaja mi sie przeklenstwa stylizowane, np. na arabskie ("Oby pchly z tysiaca wielbladow pasly sie na Twym lonie!").

09.08.2008, 23:37 :: 89.100.119.46
gbajson
fajnie polscy chłopi wyglądają!


Co do przekleństw. Może nie mamy wielu słów, ale wiele potrafimy tymi kilkoma słowami wyraźić:
- uznanie,
- złość, frustracje,
- zdziwienie, ciekawość,
- podziękowanie,

a nawet możemy nimi kogoś obrazić!


Ponadto często są to niezłe zamienniki dla "jeść", "uderzyć", "upaść", "wejść" i całej masy czynności.
Sprawdzają się też bardzo dobrze jako przymiotniki stopniujące.

A wszystko to w 5-ciu, czy może 6-ciu słowach!


Czy jest jakiś inny język w którym można wyrazić tak wiele za pomocą tak niewielu słów??


09.08.2008, 12:39 :: 124.32.233.138
tokio
PS. Tyle treściwych komentarzy! I love you guys! Dopisaliście drugą notkę. :)

09.08.2008, 12:36 :: 124.32.233.138
tokio
Glasser, a czy mógłbyś mi jeszcze raz podać adres swojej strony? Bo miałam problemy z komputerem, teraz jestem po przeprowadzce na nowy, ale maile straciłam. Gdybyś mógł, to tutaj, żeby wszyscy wiedzieli, o czym piszemy. :)

Boi, a ja Ci powiem szczerze, że mi się akurat ten pomysł wydaje uroczy. Otwieranie drzwi duszy. Tylko że takie rzeczy to tylko w pakiecie z historiami jak ta przytoczona przez Ciebie.

Radaz, bo Bóg takiego delikwenta zabierze do nieba, a szatan go chapnie do piekła. Chyba o to im chodzi. ;)

No tak właśnie myślałam, że mamy taką ubogą kulturę przekleństw. Potrafimy się wyzywać od genitaliów, a żeby tak naprawdę rzucić na kogoś klątwę, to trzeba mieć wyobraźnię i szeroki zasób słownictwa. Pan Adam z mojej stancji w Poznaniu interesuje się starą kulturą polskich Żydów i oni to podobno byli kreatywni. Trzeba by poćwiczyć. ;)

08.08.2008, 23:03 :: 87.205.229.230
Blondi Banana
Też mieszkałam parę lat na wsi, a ten opis brzmi dla mnie jakby był ze średniowiecza ;) Hehe. Na temat naszych przekleństw "o dziwo" się nie rozpisali ;) A byłoby o czym pisać... Jak komuś powiem "obyś sczezł" to wątpię żeby się obraził ;]

08.08.2008, 20:53 :: 81.210.24.26
Y.
Ja padłam przy "Obyś sczezł znienacka!" No naprawdę, ładny kawałek mojego życia spędziłam na wsi i nigdy czegoś takiego nie słyszałam. Obrządek religijny też jakiś taki, jak z "Chłopów". Folklor fajna rzecz, ale bez przesady.


08.08.2008, 19:51 :: 86.111.99.185
RadaZ
"Pojedynek Boga i szatana" - to jest niezle. Od kiedy to Bog walczy z Szatanem? Zawsze walczy rowny z rownym, aniol z aniolem.
Ale faktycznie tak jakos sie przyjelo, ze szatan jest rownym Bogu, ale tym zlym. Ehhh...
Reszta naprawde niezla ciekawostka. ;)

08.08.2008, 17:50 :: 83.28.189.105
boi
ahan.....
czy taka wieś nie odeszła w zapomnienie po gierkowskiej elektryfikacji?

na osłodę naści ciżbo fragment z felietonu "Wieś..." pióra Aleksandra Zabielińskiego zamieszczonego w siódmym numerze "Tęczy" Roku Pańskiego tysiąc dziewięcset trzydziestego trzeciego.

Przed kilku dniami doiniosły pisma o wypadku, świadczącym o niebywałej ciemnocie i zacofaniu naszej wsi. Przyszło na swiat dziecko posiadające zęby. Kobiety wsi, gdzie zaszedł ów wypadek [...] uznały, że to niezwykłe zjawisko jest sprawą nieczystych sił i wywarły nacisk na ojca, żey niemowlę zabił, inaczej ściągnie na całą gromadę nieszczęście. Chłop posłuchał namów: odrąbał siekierą noworodkowi głowę.
koniec cytatu.
ah, swojski folklor~

08.08.2008, 12:57 :: 80.53.53.162
glasser
Oczywiście!

Powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że dla mieszkańców odległych krajów (gdzie Polacy nie zdążyli wyrobić sobie jeszcze złej opinii), Polska jest równie egzotyczna, jak dla nas Japonia.

Moja japońska dziewczyna podczas swojej wizyty w Polsce zachowywała się podobnie, jak ja w Japonii. Wszysko dookoła ją dziwiło i ciekawiło.

Koniecznie chciała obejrzeć Wieliczkę i Oświęcim, bo to miejsca znane wielu Japończykom.

Co do polskich akcentów w japońskiej literaturze, kupiliśmy w Tokio podręcznik języka polskiego dla Japończyków. Okazał się niesamowicie zabawny i pouczający - dowiedziałem się, jak jesteśmy postrzegani w Japonii.
(kilka skanów znajduje się w ostatnim odcinku mojego fotoreportażu - jeśli chcesz, możesz je wykorzystać).

Pozdrawiam,
glasser

08.08.2008, 10:53 :: 85.202.48.112
kaila
swietny post, dzieki ;]