[Tokio, Shibuya, Yoyogi]


There are legends about how complicated Japanese toilets are and stories of embarassment when people were unable to flush the toilet using those buttons in Japanese. In fact, the flush is separate from the buttons which operate only the bidet. The metal box on the wall is called "the sound princess" and emits sounds of flushing water to mask the actual sounds of using the toilet. My male friends tell me they don't have the princesses in their toilets.

Krążą już legendy o japońskich toaletach high-tech, które są rzekomo bardziej skomplikowane niż komputery osobiste. Z boku sedesu znajduje się tajemnicza konsola z mnóstwem kolorowych przycisków - bohaterka jakże wielu historii w rodzaju: "Byłem u Japończyków w odwiedzinach, poszedłem do toalety, zrobiłem co miałem zrobić, a potem próbowałem spuścić wodę... a tam tyle przycisków po japońsku! Naciskałem wszystko, a woda się nie spuszczała!" I nie miała prawa się spuścić, ponieważ spłuczka jest zawsze oddzielnym urządzeniem i jej przycisk znajduje się w osobnym miejscu - tutaj widać rączkę na rurze w tyłu sedesu. Byłam w wielu domach i lokalach, korzystałam z wielu toalet i wody nigdy nie spuszczało się inaczej niż u nas (czasem spuszczała się automatycznie).

Przyciski te obsługują wyłącznie bidet - po ich naciśnięciu z głębi sedesu wysuwa się rurka wytryskująca wodę. Patrząc na przyciski od lewej, widzimy czerwony kwadrat - "zatrzymaj", zielone kółko - dosł. "tyłek" oraz różowe - "bidet", zaś pokrętłem regulujemy siłę strumienia.

Z tyłu sedesu widać czarny prostokącik - to fotokomórka, która włącza wentylację w jego wnętrzu. Z kolei podłużne metalowe pudełko na ścianie pomiędzy gniazdkami elektrycznymi to tzw. oto hime, dosł. "księżniczka dźwięku", czyli urządzenie emitujące odgłos spuszczanej wody. Obie te funkcje pomagają Japończykom w ich ciągłych staraniach, by nie sprawiać przykrości osobom w ich otoczeniu. W męskich toaletach księżniczki nie ma (wg moich kolegów).

Poza tym ten sedes był podgrzewany - cóż, z jednej strony siadanie tak z rana na zimnym sedesie może być nieprzyjemne, ale mnie się to osobiście kojarzyło tak, jakby właśnie ktoś tam przede mną dłuuugo siedział i wygrzał miejscówkę... ;)

Notice: Japanese characters in the comment's content are not displayed correctly.

***


Uwaga! Znaki japońskie w treści komentarza nie wyświetlają sie poprawnie.

Name:

Komentarze:

08.03.2008, 09:26 :: 124.32.233.138
tokio
Iwaszkiewicz rządzi. ;) Pewnie prawdziwy meloman dosiedzi do końca.

A propos dywagacji, dobrze mówi Kansuke! I cieszę się, że się dowiedziałam, że w Polsce też już takie można dostać. ^_^v

07.03.2008, 21:53 :: 77.114.134.76
Splin
A'propos japońskich toalet, rozbawiła mnie dzisiaj wypowiedź Jerzego Iwaszkiewicza:
(...) Takie są teraz mechanizmy współczesnych czasów. W ogrodach na Wyspach Kanaryjskich żaby rechoczą z taśmy, a w luksusowych hotelach w Paryżu i w Japonii, jak się wchodzi do WC i podnosi deskę, to też od razu zaczyna grać muzyka. W Tokio, w hotelu Hilton, przy małej potrzebie nadawali nam arie operetkowe, a przy potrzebie dużej - Bacha albo Beethovena.
I niestety, mechanizacja jest całkowita - jak się wstaje, to muzyka urywa się w pół taktu, nawet gdyby to była V Symfonia Beethovena albo ulubiony przez Japończyków utwór 'Dla Elizy'. (...)

:D

A'propos dywagacji na temat bidetów :P
Latem pomagałam moim rodzicom w remocie łazienki. I chciałam ich namówić na połączenie 2 w 1 bo para bidet i sedes obok siebie zajmują jednak trochę miejsca. Kiedy podzieliłam się z nimi tym pomysłem, usłyszałam od mojego, wiekowego już, taty takie oto, wypowiedziane powoli i z konsternacją, zdanie: '...No ale jak ja miałbym wtedy obmyć sobie wygodnie nogi po pracy w ogrodzie ...że w sedesie?'


Cóż, co kraj to obyczaj, co pokolenie to ...inne spojrzenie na temat :P :D


07.03.2008, 18:15 :: 83.18.133.122
Kansuke
Czasami ciężko się dziwić, że nawet facetom potrafi brakować w Polsce bidetu. Wystarczy kilka razy skorzystać z takiego "kosmicznego" wynalazku i dość szybko dochodzi się do wniosku, że to co my uważamy za wystarczającą higienę chyba nie do końca wystarczy... ;)

Rany, cóż za dywagacje :O :P

07.03.2008, 12:47 :: 124.32.233.138
tokio
Daghmarre, po to, żeby nie było słychać tego, co tam panie robią, bo panowie księżniczek nie potrzebują - sikają bez żenady. ;)

Conscience, kiedyś zapytaliśmy jednego naszego japońskiego wykładowcę, czego mu najbardziej w Polsce brakuje. "Bidetu..."

Katik, przejrzałaś moje plany na jutrzejszy wpis. ;)

07.03.2008, 10:01 :: 156.17.111.148
Katik
Piękne, piękne - miło wspominam ;-)
A teraz bardzo poproszę o zdjęcie tradycyjnej japońskiej toalety ;-)))

Pozdrawiam serdecznie
K.

07.03.2008, 08:49 :: 87.205.216.109
conscience
o kurcze, kibelek i bidet w jednym...kto by pomyslał..

07.03.2008, 07:24 :: 79.185.112.204
daghmarre
oż... jak byłam mała, wymyśliłam pilot do kibelka, jeden przycisk przyciągal cię magnesem do łazienki (żeby nie chodzić), drugi spuszczał wodę, trzeci otwierał automatycznie klapę... XD to prześcignęło moje wyobrażenia. do czego im służy ta księżniczka? o_0 Żeby ukryć, że tak naprawdę robiło się coś innego czy, jak gdzieś słyszałam, pomóc odgłosem szumiącej wody tym, co mają problemy zdrowotneXD
Ale takie podgrzewanie dobra rzecz...;)