This is to certify that I'm an alien. ;) But seriously, I find my certificate very useful. There are people who criticize the xenophobic Japanese for discriminating foreigners with such document, but come to think of it, the foreigners usually don't even have to show their cards to prove they're not Japanese. ;)

In different countries I've encoutered the problem of document verification - usually in clubs while proving my age, when naturally those big guys at the entrance had no idea if my Polish IDs weren't fake. While in Japan every person who stays here for more than three months (needs a visa, btw) gets a universal ID recognized in every institution or shop all across the country. No need to show your passport, visa, school ID or whatever.


W Japonii można przebywać bez wizy do trzech miesięcy. Natomiast wszyscy zostający tu dłużej mają obowiązek wyrobienia sobie tego oto "certyfikatu rejestracji obcego". Brzmienie nazwy, ten "alien", trąci pewnie nieco dyskryminacją, ale tak po prawdzie, to to jest bardzo wygodne rozwiązanie.

W kilku państwach spotkałam się z całkiem naturalnym problemem weryfikacji dokumentów podczas potwierdzania swojej pełnoletności różnym ochroniarzom (selekcjonerom?) w klubach. Często nie byli przekonani do mojego dowodu osobistego, legitymacji szkolnej, karty studenta, itp., ponieważ nie znali wzorów polskich dokumentów i nie mieli jak sprawdzić, czy nie są to podróbki. Podobnie ilu z nas wie, ja wygląda np. kanadyjskie prawo jazdy i byłoby w stanie stwierdzić z minutę, czy ktoś nas nie oszukuje? Z oczywistych powodów nie biorę ze sobą do knajp paszportu, który zresztą i tak pewnie każdemu bramkarzowi wydałyby się egzotyczny.

Nikt, kto nie jest urzędnikiem emigracyjnym, nie ma obowiązku znać wzorów dokumentów wszystkich państw, których obywateli musi z jakiegoś powodu legitymować i już raczej powinność potwierdzenia swojej tożsamości leży po stronie gościa w danym kraju. I tutaj właśnie świetnie sprawdza się karta aliena, wydawana na podstawie paszportu, którego weryfikację przeprowadzają najpierw urzędnicy na lotnisku, a później pracownicy urzędu dzielnicowego. Ludzie, którzy się na tym znają, potwierdzają dane osobnika i wydają mu uniwersalny, uznawany w całej Japonii dowód tożsamości.

Z tą kartą można nie tylko wejść do klubu (można też bez, jeśli się dobrze wygląda), ale również założyć konto w banku (z kartą kredytową), abonament na komórkę, wykupić imienny bilet miesięczny, zapisać się do wypożyczalni dvd, na basen, itp., itd. Działa to prawie tak jak dowód osobisty (nie można z tym głosować) - każdy usługodawca ma wiarygodny dowód tożsamości klienta, a przede wszystkim jego legalnego pobytu w Japonii.

Słyszałam głosy, że to stygmatyzacja obcokrajowców przez ksenofobicznych Japończyków, ale tak się jakoś składa, że i bez oglądania mojej karty ludzie biorą mnie za obcokrajowca... ;) Innym problemem jest obowiązek okazania karty na każde żądanie policjanta lub urzędnika imigracyjnego, ale o tym jutro.

Notice: Japanese characters in the comment's content are not displayed correctly.

***


Uwaga! Znaki japońskie w treści komentarza nie wyświetlają sie poprawnie.

Name:

Komentarze:

18.06.2008, 22:53 :: 89.229.11.229
justis
no tak gajdzini hehe

05.06.2008, 01:52 :: 124.32.233.138
tokio
Nooo, mnie też ciągnie do tych do tej elektroniki, ale oszczędzam stypendium na przyjazd mojego narzeczonego i na razie kupiłam sobie tylko słownik elektroniczny i ładowarkę do baterii - rzeczy niezbędne.

Gdybym mogła szastać kasą, to bym sobie już dawno kupiła maca. Tu wszyscy maja maki - ma mojej uczelni na na jakieś 300 publicznych komputerów tylko ok. 30 to takie zwykłe z windowsem. Tak samo Esther i Will i jeszcze jeden chłopak, który z nimi mieszka - każdy ma maca.

No i z tego samego powodu nie kupię japońskiego windowsa, tym bardziej, że teraz już nie ma nic prócz visty, a mój grat jest za słaby na to.

Właśnie wychodzę do szkoły pisać raport na fizykę na jutro, bo tu chyba bym nie skończyła. ;)

04.06.2008, 23:09 :: 77.253.154.120
Blondi Banana
A to w Japonii Windowsa nie używają? ;)

04.06.2008, 23:08 :: 77.113.104.31
Splin
Twój sposób na sprzęt jest przezabawny^^ A przyznam się, mnie ciągnie do Japonii m.in. ze względu na elektronikę^^ Szczególnie, kiedy niedawno zobaczyłam na czym mogą pracować japońskie ekipy filmowe *_*

04.06.2008, 15:12 :: 124.32.233.138
tokio
Yeah! Yeah! A jednak prysznic pomógł! Ja mam jednak swoje sposoby na sprzęt... ;) Dzisiaj rano go włączyłam i wyłączyłam! :) Co prawda nie wiem, co on tak cały czas czyta na tym swoim dysku, skoro mam włączoną tylko przeglądarkę, ale wierzę, że do września jakoś pociągnie. Całe szczęście, że dzisiaj już mogłam skończyć bloga.

Splin, oto szczyt lamerstwa: wyjechałam na rok z windowsem zainstalowanym już wtedy od dwóch lat bez zmian i nie wzięłam ze sobą płyty z systemem... Dobrze, że chociaż chłopaka mam z polibudy, bo sama bym zginęła w tym elektrowniczym świecie. ;)

04.06.2008, 11:01 :: 83.4.57.211
nazgee
AFAIK dysku z windowsem w okolicy tokio nie ma, niestety.

inna sprawa, ze odglosy jakie dysk wydaje sa fatalne - i ja obstawialbym, ze to jednak sprzet i plytka nawet gdyby byla, to niewiele by pomogla.

czekamy na pomyslne rozwiazanie sprawy ;]

04.06.2008, 07:15 :: 85.202.48.112
kaila
alt + f4 ;>>>>>

04.06.2008, 01:17 :: 77.113.28.161
Splin

Nie panikuj :)
Może to tylko Windows wywala błąd, że nie widzi dysku.
Jeśli masz płytę z Windows, spróbuj naprawić system:
Zapisz sobie kod do Windowsa.
Jeśli nie możesz dostać się na dysk, włóż płytę z Windows do napędu. Uruchomi się automatycznie albo wyświetli prośbę o kliknięcie dowolnego przycisku aby uruchomić odczyt z płyty. Kliknij Enter.
Windows pokaże okno z opcjami.
wybierz "zainstaluj system Winows".
Potem wybierz "podejmij się naprawy systemu Windows" poprzez kliknięcie R. - Windows zacznie reinstalację, przeładuje wszystkie pliki systemowe, nie naruszając żadnych Twoich ustawień ani danych na komputerze.

(!) W opcjach masz również możliwość formatu czyli wyczyszczenia wszystkich dysków z danych i wgrania systemu na nowo - czego nie chcesz - dlatego czytaj uważnie wszystkie opcje i wybierz naprawę.

Taka reinstalacja systemu powinna pomóc na "błękitny ekran śmierci" Windows i inne wariacje tego... najmniej stabilnego oprogramowania na świecie, mówiąc delikatnie.

...Chyba że to naprawdę uszkodzenie sprzętu - w tym przypadku dysku - a wtedy to już tylko serwis i odzyskiwanie danych.


03.06.2008, 18:33 :: 122.220.99.186
aha...
no i przepraszam. przepraszam, ze zawiodlam tych, ktorzy przyzwyczaili sie, ze codziennie jest cos nowego. dzisiaj nie ma. nie ma, no.
wracam do pokoju. zobaczymy, czy cos dal ten prysznic i zostawienie dysku w spokoju... -_-,

03.06.2008, 18:01 :: 122.220.99.186
tokio is dead!!! 0_o
dzisiaj nie bedzie bloga. o boze, co ja mam robic? to jest koniec swiata! od jakiegos czasu moj twardy dysk sie zacinal, wyskakiwal niebieski ekran, a po 10 minutach jakiegos zrzucania pamieci fizycznej wlaczal sie ponownie. potem wylaczal sie po godzinie, czasem poltora, a potem szlam spac i do szkoly i mi to nie przeszkadzalo. zaczelam juz przezornie zapisywac notki blogowe na dysku w trakcie pisania, bo z tego powodu musialam pisac od nowa to tlumaczenie artykulu. i teraz tez zapisalam w polowie dzisiejszy wpis, kiedy tylko uslyszlaam, ze dysk zaczyna sie zacinac. i poczekalam, i zaczal sie wlaczac i pokazal sie ekran poczatkowy windowsa i... i wtedy sie zacial! a ja czekalam! a on sie nie wlaczal! nawet juz nie bylo niebieskiego ekranu! wiec wylaczylam go przyciskiem od zasilania. a potem wlaczylam ponownie. juz nie bylo nawet loga windowsa. tylko komunikat, ze blad odczytu dysku! dysku! i tak 3 razy! przeciez ja tam mam wszystko! wszystko! oooooo ludzie! no i poszlam pod prysznic, po drodze usiadlam w holu przy publicznym komputerze i pisze to teraz. i mam nadzieje wielka, wielka, wielka, ze jak wroce, to on juz bedzie dzialal. tak sam z siebie. przeciez ja teraz nic nie moge zrobic! nic! i tam sa zdjecia, dokuemnty, raporty, wszystko! no i blog! codziennie pisalam! codziennie! i jak ja sprawdze maile? a najgorsze, ze sie na sprzecie w ogole nie znam i pojde do jakiegos serwisu, a tam moze beda siedzieli jacys straszni lamerzy, bez bladego pojecia, co sie stalo z tym starym gratem, ale beda robic dobra mine do zlej gry, zapewnia mnie, ze mi naprawia, bo wiedza jak i zniszcza jeszcze bardziej i nie bedzie juz mozna nawet odzyskac zdjec! i dokumentow! i raportow! a ja nie bede miala zielonego pojecia, ze oni sa lamerami, bo sie na tym nie znam i nie mam jak tego ocenic! a codziennie pisalam! musze sobie kupic nowy komputer szybko! i jakos odzyskac dane. w sumie moze byc nawet stary, i tak bedzie nowszy od tego trupa. boze, co za potworne uczucie! jutro w szkole poszukam na ichnich aukcjach, popytam kolezanki, jak to sie robi, czy warto kupowac uzywane. albo pojade na akihabare, ale tez musze z kims pogadac, bo nie znam tamtejszych bocznych uliczek. oooo... aaaaa! dlaczego ja? no dlaczego ja?!

03.06.2008, 12:04 :: 86.111.110.238
RadaZ
Karta Cudzoziemca to jedno, ale czy jest jakis azjatycki odpowiednik Euro

03.06.2008, 10:37 :: 85.202.48.112
kaila
"bez oglądania mojej karty ludzie biorą mnie za obcokrajowca... ;)" no tak...
z tego co napisalas to faktycznie jest to bardzo dobre rozwiazanie. ma ona swoj jakis limit czasowy? [2012?]

02.06.2008, 21:35 :: 83.26.152.30
www.blog.alvarus.org
a hanko masz?:P

02.06.2008, 21:34 :: 77.115.107.122
Splin
...Alien? xD Poczułam się przez chwilę jak przybysz z kosmosu, który wpadł w inny kosmos.

02.06.2008, 21:15 :: 85.221.185.91
Vill
Haaaaaa!!! Koszmar pierwszoroczniaków, gaikokujintourokushoumeisho :D
A tak na serio, to jak sprawa wygląda z odciskami palców?



02.06.2008, 20:16 :: 81.210.24.26
Y.
Nawet fajnie to wygląda.
Jak tak patrzę na słowo "Wrocl(ł)aw" na dokumencie, to jestem ciekawa, jak sobie Japończycy radzą z polskimi literami (te wszystkie, ą, ę, ł, etc.). Jak na razie testowałam tylko na Niemcach, Włochach i Anglikach. Włosi za bardzo się przy tym śmieją, Niemcy się szybko obrażają i uparcie czytają ł jak l, a mój angielski native poradził sobie ze "Świętochłowice" ale "Cięcina" już była poza jego możliwościami. Nie miałam serca pytać o Szczebrzeszyn, chrząszcza i trzcinę :>