[Tokio, Chiyoda, Uchibori-doori]


[Tokio, Itabashi, Ooyama]


Japanese art, Zen philosphy, haiku poetry show Japanese as people ultimately sensitive to the beauty of nature. In modern society this also is only one of the stereotypes. Japanese do not live in harmony with nature - they prefer to correct it by trimming trees as in the photos, building islands as in the first link (eng), and, unlike Swedish who rescue animals lost in the housing area without harm (2nd link, eng), they'd rather, though maybe unintentionally, torture them to death as in the last link (jp). PS. The picture below the text was taken in Poland - just to show that there's something to admire not only in Japan.

Na pierwszym zdjęciu przycinanie sosen w parku przed Pałacem Cesarskim. Na drugim przycięte około dziesięciometrowe drzewa na podwórku domu naprzeciwko mojego balkonu.

Prof. Kenji Watanabe podczas wykładu o literaturze japońskiej:
"Widzicie, z przyrodą to jest tak, że Europejczycy to lubią taką dziką, nieokrzesaną naturę, uważają, że piękno kryje się z niej samej i pozwalają jej samej kreować to piękno. Na przykład ogród angielski, gdzie wszystko zostawia się własnemu biegowi, albo parki krajobrazowe, w których piękne są powalone drzewa, połamane gałęzie. Natomiast my, Japończycy widzimy piękno w przyrodzie, ale musimy je z niej wydobyć. Kiedy natura jest dzika, to nie jest piękna - musimy ją poprawić, musimy jej pomóc stać się piękną."

Z kolei u mnie na uczelni w Poznaniu powtarzano nam właśnie, że Europejczyk widzi siebie jako pana i władcę przyrody, chce ją zmieniać, uważa, że jest od niej silniejszy. Za to Japończycy żyją w zgodzie z przyrodą, przyjmują ją, rozumieją jej siłę, otwierają się na nią, etc., etc.

Japończycy przycinają drzewa, wymyślili bonsai (miniaturowe drzewka w doniczkach); większość wybrzeża jest zabetonowana; stoki górskie obłożone żelbetonem, żeby ziemia nie obsuwała się na jezdnie, choć i tak kilka miesięcy temu kraj obiegły zdjęcia spektakularnych obsunięć całych sztucznie zasadzonych lasów cedrowych - korzenie były za płytkie i drzewa nie zostały wyrwane, ale zsunęły się razem z podmytą deszczami ziemią; z wikipedii wynika, że w Japonii jest ponad 2000 tam; lotnisko międzynarodowe Kansai zbudowane jest na sztucznej wyspie, itp., itd. Kto tutaj bardziej dyktuje przyrodzie warunki?

Ale i tak najmocniejsza jest historia, przez którą przestałam oglądać wiadomości w telewizji. Początek listopada zeszłego roku, wiadomości o siódmej w programie porannym, skróty wszystkich informacji, jedna z nich: w Sapporo na Hokkaidō wielki jeleń wszedł do bloku mieszkalnego i spędził noc na klatce schodowej, następny skrót. Ja wtedy też myślałam, że Japończycy to tak z przyrodą żyją w harmonii, więc wyobrażałam sobie, że zrobili z tym jeleniem to samo, co tydzień wcześniej Szwedzi z łosiem, który wlazł komuś do basenu - spuścili w nim wodę, żeby się nie wyziębił, ustawili mu rampę, żeby wyszedł, a kiedy nie chciał, uśpili go i sprowadzili dźwig, żeby go wyciągnąć i odstawić do lasu.

Teraz sposób Japończyków: mieszkańcy bloku zobaczyli jelenia na klatce, przestraszyli się, bo taki wielki. Wezwali policję i urzędników z urzędu miasta, którzy chodzili dookoła klatki i podniecali się, że taki wielki i straszny. Jeleń wybił rogami szybę w oknie (ten moment na zdjęciu w doniesieniu asahi.com, trzeba nacisnąć jeszcze raz link na stronie japońskiej) i przez to okno pomysłowi panowie złapali go na lasso, przyciągnęli jego głowę do okna i we trójkę uwiesili się na linie tak, że szyją jeleń naciskał na szkło pozostałe przy parapecie. A te jakże straszne i niebezpieczne rogi urżnęli piłą. Trzy osoby trzymały przerażonego jelenia za szyję, a czwarta odpiłowywała mu na żywca rogi. Po tym już jeleń zemdlał - odważni obrońcy klatki schodowej związali mu nogi i wysłali do ogrodu zoologicznego na leczenie. Jeleń zdechł niemal natychmiast po dotarciu do weterynarza. Ostatnie ujęcie z reportażu: pusta klatka schodowa umazana krwią na ścianach i na podłodze.

W studio siedziało kilka osób, które komentowały kolejne informacje. Po doniesieniu o jeleniu tylko jedna pani zapytała cicho: "Nie mogli użyć środka usypiającego?". Jednak jej pytanie zostało całkowicie zignorowane, a komentatorzy skupili się na rozmiarach jelenia i tym, jaki był straszny, w czym pomogły rekwizyty - atrapa ściany klatki schodowej z oknem i wypchany jeleń na kółkach. Ekipa techniczna przesuwała wypchanego jelenia w jedną i w drugą stronę za oknem, a prowadzący wykrzykiwał: "Proszę spojrzeć! Jaki wielki! Jaki wielki! Czy to nie straszne?! Ha, ha, ha! Ha, ha, ha, ha, ha!"

To, że wszyscy Japończycy są wrażliwcami, którzy łzy ronią na widok księżyca w pełni lub rozkwitłych wiśni jest takim samym stereotypem jak pomysł, ze wszystkie Japonki to panie domu, a wszyscy Japończycy to karatecy. Owszem, Japończycy chodzą tłumnie na pikniki, które zwą się "oglądanie kwiatów", ale większość swój zachwyt kończy na krótkiej wymianie zdań: "-Ale ładnie, nie? -Nooo, ładnie, ładnie, gdzie dałaś kanapki, kto miał przynieść piwo?" Ciekawe, czy chociaż ze dwie osoby komponują pod tymi wiśniami haiku na temat ich piękna. Tak samo kiedy robiłam to ostatnie wczorajsze zdjęcie różowych śliw, usłyszałam przechodzące za mną panie, które bynajmniej nie zatrzymały się, by zapłakać ze wzruszenia, ale powiedziały tylko "-O, ale ładne! -No ładne. Co to? Śliwa? -A to nie jest jakiś rodzaj wiśni? -Nieee, to raczej śliwa..." Ja też nie raz powiedziałam i usłyszałam w Polsce: "Ale ładne to/tamto".

Owszem, afirmacja przyrody jest jedną z charakterystycznych cech japońskiej poezji, sztuki, filozofii. Jednak również w polskiej poezji, sztuce, filozofii wiele jest idei, kategorii estetycznych itp., z którymi kolosalna większość Polaków się nie identyfikuje. I dokładnie tak samo jest w Japonii. Może gdybym nie widziała szczegółowej relacji z mordowania jelenia, to byłabym mniej krytyczna, ale teraz rzekoma japońska "miłość do przyrody" wydaje mi się istnieć tylko w poezji. Nie róbmy z Japończyków jakichś lepszych ludzi, bo nimi nie są.

PS. Powyższa moja wypowiedź może brzmieć jak bardzo zdecydowany sprzeciw wobec opinii Daghmarre z komentarza pod wczorajszym wpisem. Pragnę zaznaczyć, że nie jest to nic osobistego, zupełnie nie oburza mnie zdanie Daghmarre, doceniam je i cieszę się, że wraz z innymi wzbogaca treść tego bloga swymi uwagami. Po prostu stereotyp to stereotyp, nie ważne czy korzystny, czy nie dla Japończyków - tutaj z każdym rozprawiam się tak samo. ;)

Myślę, że robienie zdjęć kwitnącym drzewom zależy bardziej od człowieka niż od narodowości. To prawda, że Japończycy robią takich zdjęć więcej, bo mają taki zwyczaj i częściej takie rzeczy zauważają, ale wiem też, że nie trzeba jechać aż do Japonii, żeby się zachwycić. Poniżej kwitnąca mirabelka. ^_-


[Polska, Opole, 12 kwietnia 2004]

Notice: Japanese characters in the comment's content are not displayed correctly.

***


Uwaga! Znaki japońskie w treści komentarza nie wyświetlają sie poprawnie.

Name:

Komentarze:

16.03.2008, 19:07 :: 79.185.74.179
daghmarre
Taki duży i straszny... Kurde! To naprawdę okropne.

Ale daleko nie szukać, u nas zabili człowieka, celując w zwierzę, które uciekło z zoo.

Wiesz, człowiek lubi idealizować miejsca, które ogląda sobie na zdjęciach w albumach i snuje fantazje o wrażliwych, pełnych wyrozumiałości ludziach, którzy spacerują wśród kwitnących drzew i szukają w nich jedności, harmonii i sensu istnienia.

I rozumiem, że ktoś mogłby sobie tak samo idealizować Polskę na podstawie literatury i zdjęć. A potem przyjachać i zobaczyć śmietniska w lasach, wysmarowane przekleństwami ściany i inne zachwycające rzeczy.



14.03.2008, 11:00 :: 124.32.233.138
tokio
Zagadnienie praw zwierząt jest całkiem ciekawe, ale muszę się w tym temacie dokształcić, co zajmie mi trochę czasu, a jutro z samego rana wyjeżdżam do muzeum, potem jeszcze kolacja z koleżanką, więc napiszę o tym niebawem, ale nie jutro. Uprzejmie proszę o cierpliwość.

PS. Ale mam takie fotki na jutro (15.03), że po prostu ho ho. :D

13.03.2008, 23:54 :: 83.27.147.121
nazgee
Skóra mi cierpnie na grzbiecie jak czytam takie rzeczy. Może wielu osobom się to nie spodoba, ale wyrobiłem sobie światopogląd w którym człowiek jest zwierzęciem, które umie zjeść właściwie wszystkie pozostałe, a tak poza tym, to niewiele się od nich różni. Na pewno nie jesteśmy na tyle "lepsi" by znęcać się nad innymi ssakami nie musząc poczuwać się do winy.

Polowania na wieloryby i tuńczyki to chyba idealny kontrargument w kwestii szacunku mieszkańców nipponu dla natury. Japończycy są związani ze swoim stylem życia chyba jeszcze bardziej niż amerykanie- rezygnacja z polowań na ginące gatunki jest czymś, na co ludzie tak wspaniali jak oni nie muszą nawet próbować się zdobyć.

13.03.2008, 22:55 :: 83.19.20.122
hokkaido
nie ma za co;)
pochodze z Kęt a mieszkam w Krakowie bo studiuje tu fotografie;)
nie nie widzialam go jeszcze nigdy na ulicy a szkoda bo fajnie by bylo:D
uwielbiam jego piosenki;)
pozdrawiam serdecznie:*

13.03.2008, 17:24 :: 83.26.75.48
kultury-troche
ee a co z ochroną praw zwierząt w takim razie? oni w ogóle się nie liczą ze zwierzętami...? skoro tak w tv relacja była... i nawet nie skomentowana co do brutalności...?

13.03.2008, 12:22 :: 124.32.233.138
tokio
Hokkaido, dziękuję za miłe słowa. Na pewno kiedyś się uda. ^_^v

Splin, ja myślę, że nie mieli morderczych intencji. Po prostu ich podstawowym celem było ratowanie ludzi. Liczyli się tylko ludzie, a co się stanie ze zwierzęciem to już nieważne.

13.03.2008, 10:32 :: 77.114.113.209
Splin
...Zawsze brakuje mi słów w obliczu ludzkiej głupoty. I nie mogę pozbyć się wrażenia, że oni po prostu chcieli tego jelenia właśnie jak najbardziej "widowiskowo" zabić. Przecież to było znęcanie się, a nie ratowanie zwierzęcia.


13.03.2008, 08:29 :: 83.29.211.217
hokkaido
piekne zdjecia

13.03.2008, 08:28 :: 83.29.211.217
hokkaido
dzieki za komentarz;) milo mi poznac kogos kto takze interesuje sie Japonia;) ja zawsze chcialam tam pojechac moze kiedys sie uda.
pozdrawiam serdecznie i dodaje do linkow jesli mozna:*