[Pref. Saitama, Kasukabe]


In Japan there's not only Mount Fuji but also fuji - the Japanese Wisteria. It usually grows on such roof-like constructions. It's not only beautiful, it's also edible - you can try boiled young buds or blanched flowers. Seeds, although they contain the toxic wistarin, can be used as medicine.

Oto fuji - po polsku glicynia japońska, glicynia kwiecista, słodlin japoński, wisteria japońska. Rośnie najczęściej na takich specjalnie dla niej zbudowanych kratko-dachach, np. w tokijskim zoo w Ueno. Wg polskiej Wikipedii jej zastosowanie kończy sie na byciu ozdobną. Z japońskiej dowiadujemy się natomiast, że można również młode pędy po ugotowaniu spożywać przyprawione np. miso lub prażone, a kwiaty blanszowane w zalewie słodko-kwaśniej lub w panierce tempura. Nasiona zawierają toksyczny wistarin, ale w małych ilościach mają zastosowanie lecznicze.

Nie mogę napisać, że Japończyk zje wszystko, bo to nieprawda, ale trzeba przyznać, że kuchnia japońska jest w porównaniu z polską niezwykle różnorodna. Nie tylko dlatego, że występuje tu mnóstwo gatunków owoców morza niedostępnych u nas, ale też dlatego, że Japończycy zdają się być większymi smakoszami i jedzą różne rzeczy tylko po to, żeby sprawdzić, jak to smakuje. Wszak nie umarliby z głodu, gdyby któregoś roku nie zakwitły wisterie lub chryzantemy. ;)

Są przez to bardziej odważni w kuchni i dzięki temu jedzą również to, co występuje i w Polsce, ale czego my nie pojmujemy w kategoriach pożywienia. Ja na przykład przepadam ze spaghetti z pokrzywą. A moja koleżanka (Wero - buziaki! ^_^) doświadczyła obrzydzenia, kiedy jej znajomy Japończyk postanowił jej zaimponować i zabrał ją do drogiej restauracji na rarytas - gotowane wieprzowe... żyły. :D

Z drugiej strony te kulinarne eksperymenty kosztują co roku życie setki wielorybów. Wczoraj w wiadomościach japoński Greenpeace pokazał próbkę wielorybiego mięsa z zarekwirowanej ponad tony, którą "badacze" wzięli sobie jako prezent dla rodziny i znajomych.

PS. Ooo, miałam dzisiaj napisać o niesprawianiu kłopotu... Zapomniałam. Jutro napiszę. Albo kiedy indziej.

Notice: Japanese characters in the comment's content are not displayed correctly.

***


Uwaga! Znaki japońskie w treści komentarza nie wyświetlają sie poprawnie.

Name:

Komentarze:

26.12.2012, 09:08 :: 221.3.153.72
EEvaxHdPRQyHNQdmI
*** kultura posthcrześcijańska to coś jak postkomunizm. Dla jednych zaprzeczenie chrześcijaństwa, dla innych kontynuacja, ale z pewnością w jakimś odniesieniu do niego. a nie np. islamu.***Rozumiem, że to jakaś tam alegoria.Pytałem konkretnie.Rozumiem też, że odpowiedz otrzymana jest utrzymana w formie "dialektyki marksistowskiej". Nie radzę sprawdzać w wikipedii, radzę poczytać.Porf3wnanie, ktf3re przytoczyłeś (rozumiem, że z racji natłoku kliknięć w klawiaturę)jest delikatnie mf3wiąc kompromitujące.Cała cywilizacja "Zachodu" jest oparta na cywilizacji chrzescijańskiej. Czy to się komuś podoba, czy nie. To Fakt.To ta właśnie cywilizacja wzniosła się na szczyty rozwoju czerpiąc z szeroko pojętych wzorf3w cywilizacji greckiej i rzymskiej. Całe prawo funkcjonujące do dziś w naszym kręgu kulturowym jest właśnie oparte o filary cywilizacji chrzescijańskiej.To, że ktoś świadomie lub nieswiadomie to kwestionuje i prf3buje zdyskredytować w duchu dialektyki marksistowskiej może być odczytane tylko jako kompleta ignorancja. takie działania są ogf3lnie oceniane na Zachodzie jako "lewackie" lub też "anarchistyczne".Cf3ż więc to jest, ta kultura 'posthcrześcijańska" ?Dalibf3g, dalej nie wiem i proszę się nie kompromitować na własnym blogu.*** Ciemnota - wyznawcy zabobonu, agresywny motłoch rządny krwi, świętoszkowate bydło gotowe zniszczyć każdego inaczej myślącego czy czującego i wyrażającego to, rzucający paragrafami analfabeci, religijni fanatycy odrzucający ewangeliczne nakazy. ***Wybaczy Pan...W XXI wieku, w środku Europy, światły "pandada" podaje definicję "ciemnoty".Toż to Lenin i Stalin już dawno pisali tak o wierzących !!!Ciarki mnie przeszły. Na koniec rada, taka z serca, od chrześcijanina:Przemyśl to sobie na spokojnie.Pozdrawiam

18.05.2008, 14:27 :: 124.32.233.138
tokio
Kaila, nie wiem, za niska jestem. ;)

Blondi, rzeczywiście, muszę wypytać o szczaw, bo nie wiem czy mają. Jasne, polska kuchnia jest odważna, ale i tak mam wrażenie, że japońska jeszcze odważniejsza. Jedzą więcej rodzajów zielska i kiszą różne rzeczy na wiele sposobów. No i suszą - rybki, jakieś inne żyjątka.
Ostatnio jadłam kanapki z NIRA, bo myślałam, że to szczypiorek, kiedy kupowałam. ;)
http://www.shonai-nippo.co.jp/square/feature/food/nf08.html

18.05.2008, 14:04 :: ownlog.com
nobotaak
dziekuje, ale bez przesady.. :P

18.05.2008, 09:00 :: 85.202.48.112
kaila
sliczny kwiatek, ładnie pachnie?

17.05.2008, 15:29 :: 87.205.50.236
Blondi Banana
Jak dla mnie polska kuchnia i tak jest dość odważna. Weźmy pod uwagę takie flaki, czerninę, jakieś ozorki wieprzowe i inne paskudztwa ;) Pokrzywa może i nie jest popularna u nas, ale szczaw już tak (przynajmniej w mojej rodzinie) ^^ Ludzie z innych krajów podobno też dziwnie reagują na naszą kiszoną kapustę i ogórki ;)