[Tokio, Itabashi]


The picture shows two bars of chocolate called Rich Matcha (green tea) and Rich Strawberry, which make me redefine chocolate as not necessarily something that contains cocoa. Japanese seem to be really creative when it comes to colours and shapes of chocolate and you can see it following the first link (jp). The quantity of a single serving of any chocolate product is usually around 60% of the Canadian standard. The second link (jp) shows chocolate bars. And there are almost no candy bars in Japan. Only little kitkats.

Kiedy oglądałam na półce w supermarkecie tabliczki Rich Matcha i Rich Strawberry, wyobrażałam sobie, że będzie to czekolada nadziewana kremem z zielonej herbaty i truskawkami, a okazało się to, co widać... Obie niczego sobie, ale smakują właśnie jak nadzienie i nawet tyle ważą - jedna tabliczka 47 gramów, czyli miej niż połowa zwykłej polskiej czekolady.

W Polsce mamy najwyraźniej standard stugramowej tabliczki, natomiast tutaj nie mogę się doszukać żadnych zasad ani dotyczących masy, ani kształtu czekolady. Nie spotkałam się na przykład dotąd z czekoladą nadziewaną w tabliczce - jeżeli nadzienie, to tylko w formie osobnych czekoladek, najczęściej jeszcze owiniętych w osobne papierki i włożonych do pudełka. Zresztą tutaj mianem chokoreeto (od angielskiego chocolate) nazywa się prawie wszystkie słodycze zrobione ze słodkiej masy na bazie mleka, niezależnie od koloru i formy, co my podzielilibyśmy na czekoladę, czekoladki, batoniki etc. Swoją drogą batoniki występują tutaj rzadko. Najczęściej można znaleźć małego kitkata w tekturowym pudełeczku, a poza nim widziałam zaledwie dwa razy snickersa wciśniętego gdzieś wgłąb sklepowej półki.

Owoce tej japońskiej czekoladowej kreatywności można oglądać na blogu Choko Fan. Pisany jest po japońsku, więc dla ułatwienia nawigacji wyjaśnię znaczenie elementów menu. Po lewej stronie znajduje się 10 nagłówków zaznaczonych białymi kwadracikami, które, czytając od góry, znaczą: 1 - kalendarz, 2 - wyszukaj, 3 - kategorie (to głównie marki słodyczy, w nawiasach zaznaczone są kraje pochodzenia tych niejapońskich), 4 - najnowsze posty, 5 - najnowsze komentarze, 6 - najnowsze track backs, 7 - archiwum, 8 - linki, 9 - profil autorki, 10 - kod linka do wersji strony na komórkę.

Tak jak już wspomniałam, masa zwykłej tabliczki też nie jest ujednolicona. W ofercie firmy Meiji znajdziemy tabliczki po 47, 50, 65 i 70 gramów. Natomiast czekolada mleczna Ghana firmy Lotte to z kolei 75 g. W każdym razie nigdy nie jest to 100 gramów, więc japońska tabliczka czekolady to znacznie mniej kalorii niż polska. ^_^v

Notice: Japanese characters in the comment's content are not displayed correctly.

***


Uwaga! Znaki japońskie w treści komentarza nie wyświetlają sie poprawnie.

Name:

Komentarze:

28.12.2012, 11:34 :: 61.32.200.199
sVQsobOUNJIc
Pięknie! Pogratulować. Ja ostatnio pdrasazzem z chlebem, ale kiedy zn w mi tak posmakował. Na razie jest 11 kg mniej. A może już jakiś więcej? Hm Trzymam kciuki, wielce szanowny Arku hehe Niech Ci zlatuje na łeb na szyje i tłuszcz i nadbagaż Jeśli Ci z nimi źle!

12.02.2008, 13:47 :: 124.32.233.138
tokio
Owszem ciekawe, choć czasami też nudne, jak wszędzie. :)
Masz całkowitą rację - ptasie mleczko rulez! ^_^v

12.02.2008, 13:05 :: 77.253.166.81
conscience
to musi być ciekawe doświadczenie żyć w tym kraju.
a czekolada, no cóż...jestem pod wrażenie, choć tej zielonej raczej bym nie tknęła:) polskie słodycze są ponoć jednymi z najlepszych;)

12.02.2008, 02:10 :: 124.32.233.138
tokio
Y: Święta racja! Wystarczy, że Japonki ważą 50 kilo! Dlatego ja zazwyczaj kupuję dwie tabliczki. ;)
Nazgee: Słodycze w ogóle nazywa się inaczej. Okashi lub oyatsu to zarówno rozumiane przez nas słodycze, jak i wszystkie słone przekąski - paluszki, chipsy itp. Czekolada też jest okashi. Na pewno producenci czekolady i inni znawcy używają bardziej precyzyjnych określeń, ale dla klienta to zazwyczaj po prostu choko. :)

12.02.2008, 00:55 :: 83.4.240.99
nazgee
czemu w procesie słowotwórczym nie użyto jakiegoś innego słowa na określenie słodyczy w ogóle, skoro tak znacznie zmieniopno definicję słowa "czekolada"? taki mechanizm wogóle nie występuje, czy też jego niewystępowanie jest typowe dla japończyków?

11.02.2008, 21:28 :: 81.210.24.26
Y.
Och, nie wszyscy na tym świecie muszą ważyć 50 kilo :P
Poza tym od kiedy regularnie podróżuję po Europie, zawsze kupuję jakieś "egzotyczne", nie występujące w Polsce słodycze, więc stało się to moim swego rodzaju hobby.

11.02.2008, 14:47 :: 124.32.233.138
tokio
W takim razie przepraszam najmocniej. m(__)m
Mam tutaj taką funkcję "ukryj", więc mogę schować tego posta. ;)

11.02.2008, 14:19 :: 81.210.24.26
Y.
Nic nie ma tak negatywnego wpływu na mocne, noworoczne postanowienia dotyczące odchudzania, jak oglądanie słodyczy. Boże, jak to wygląda...
(Boże, kiedy ja ostatni raz jadłam czekoladę!? Zgroza.)