[Shūkan Kin'yōbi]


Pułapki czystego społeczeństwa, cz. II:
CHORE SERCA CZYSTEGO SPOŁECZEŃSTWA
Lepiej, żeby było czysto niż brudno, a to też jest kwestia umiaru. Przesadna czystość rodzi swego rodzaju chorobę duszy.

Kōichirō Fujita
ur. 1939, profesor nadzwyczajny Tokijskiej Akademii Medycyny i Stomatologii, profesor Uniwersytetu Nauk Humanistycznych, autor wielu publikacji, m.in. "Czystość jest chorobą", "Brudek - nauka o zdrowiu"




Dobrze jest dbać o czystość. Jednak dbałość nadmierna prowadzi do obniżenia odporności i wystąpienia takich dolegliwości jak atopia lub astma. Japonia stała się najbardziej na świecie przesadnie czystym środowiskiem.

My, żyjący w czystym społeczeństwie, całkowicie wyeliminowaliśmy brud nie tylko fizyczny - również nasze oczekiwania wobec tego, jacy powinni być ludzie, zupełnie się ujednoliciły. Staliśmy się społeczeństwem, w którym nie widać odmienności. Nie zauważamy jednak, że w takim społeczeństwie, pozbawionym elementu innego, nie ma spokoju ducha.

Większość brutalnych zbrodni, które wstrząsnęły nawet światem wydarzyła się w porządnych dzielnicach, gdzie nie było widać żadnego odstępstwa od normy. W niespokojnych okolicach, zamieszkałych przez różnych ludzi, w miejscach, gdzie niejedno zobaczysz, nie zdarzają przypadki zabicia z zimną krwią rodzonego dziecka lub rodziców, którzy dali mordercy życie.

My, ludzie, jesteśmy istotami tworzącymi cywilizację i kulturę. Dlatego tak musiało być, że nasze otoczenie czynimy wciąż jeszcze czystszym, jeszcze przyjemniejszym, jeszcze wygodniejszym. Ale stworzyliśmy też wielką pułapkę. Komórki, z których się składamy, są takie same jak dziesięć tysięcy lat temu i nawet jeśli żyjemy w nowoczesnym świecie, to dopóki nie postaramy się żyć w warunkach zbliżonych do tych sprzed dziesięciu tysięcy lat, dopóty nie osiągniemy zdrowia fizycznego i psychicznego.

Stworzone przez nas czyste społeczeństwo likwiduje brud i odmienność, czego rezultatem jest wzrastająca liczba osób cierpiących na choroby umysłowe.

Choroba polegająca na wciąż powtarzanym myciu rąk zwie się syndromem szopa pracza [dosłowne tłumaczenie terminu japońskiego, po polsku "fobia czystości"?]. Są też ludzie, którzy nie spoczną dopóki po wielokroć nie sprawdzą wszystkich kurków przy kuchence i kranie, wszystkich kluczy w drzwiach, itp. To również choroba, zwana syndromem klucza w drzwiach [dosł. tłum. jap.].

Wzrosła liczba osób cierpiących na zaburzenia psychiczne nazwane zbiorowo nerwicami natręctw. Myją bez przerwy ręce w obawie przed bakteriami, sprawdzają co chwilę klucze w drzwiach, etc.

Ostatnio producent słodyczy, firma Meiji przeprowadziła ankietę: "Nerwice natręctw na tle czystości". Wzięły w niej udział 20 063 osoby powyżej piętnastego roku życia. Wyniki wskazują, że jedna na dwadzieścia badanych osób może cierpieć na tego rodzaju nerwicę, z czego najwięcej osób chorobliwie brzydzi się mikrobów lub fekaliów.

Odkryto, że u osób dotkniętych nerwicą natręctw występują zaburzenia w przewodzeniu impulsów nerwowych. To powoduje, że niezależnie ile razy chory umyje ręce lub zamknie drzwi, z mózgu nie dociera sygnał, że już wystarczy.

"Dbam o to, żeby nie stawać na progu, kiedy przechodzę przez drzwi." "Na rogach budynków skręcam zawsze pod kątem prostym". Ludzie o takich skłonnościach sami zdają sobie sprawę z tego, jakie to głupie, ale nie potrafią przestać. Nie rozumieją, dlaczego tak się dzieje, a to z kolei wywołuje w nich niepokój. A po prostu nie pozwala im na to mózg. Jeśli te objawy się nasilą, to jest to już nerwica natręctw.

Czyste społeczeństwo przyniosło nam, ludziom współczesnym, dolegliwości alergiczne w rodzaju atopii lub astmy, a także "choroby duszy" - nerwice natręctw.


Źródło: Shūkan Kin'yōbi (tygodnik "Piątek"), nr 702 z dnia 16.05.2008

Notice: Japanese characters in the comment's content are not displayed correctly.

***


Uwaga! Znaki japońskie w treści komentarza nie wyświetlają sie poprawnie.

Name:

Komentarze:

30.05.2008, 16:04 :: 124.32.233.138
tokio
Dzięki, już poprawiłam. :)

Owszem, ja też pierwszy raz czytałam o tym w polskiej prasie, dawno temu zresztą.
Poza tym, niestety nie tylko fobia czystości nie jest wyłącznie japońską przypadłością. Czytałam ostatnio newsy o ojcu, który skatował na śmierć trzylatka, dzisiaj o matce z Bytomia, która zabiła dziewięcioletniego syna...

29.05.2008, 21:04 :: 77.253.129.43
Blondi Banana
Jakiś mały błąd się wkradł: "nie zdarzają przypadki zabicia z mina krwią rodzonego dziecka ".

A tak poza tym - bardzo ciekawy artykuł. Mi się wydaje, że nawet w Polsce widać już często przypadki czegoś podobnego. Choć wiadomo, że nie na taką skalę. Wśród moich znajomych dalej panuje przekonanie, że jak jedzonko spadnie na ziemię i nie leży tam dłużej niż 10 sekund to znaczy, że jeszcze można je zjeść ;D Ale dzieciaki już tak nie taplają się w błotku jak ja to robiłam w dzieciństwie ;) Teraz nawet na dywanie nie może być ŻADNEJ bakterii, bo dziecko przecież od razu umrze od tego (przynajmniej według reklam tv) ;) Mam też paru znajomych z "fobią czystości". Ale to się u nas jeszcze na szczęście rzadko zdarza.