[Tokio, Itabashi, Ooyama, Matsuya]


In every language there are terms which can be comprehended fully only when experienced. To me one of them was "a meal ticket", widely used in Japan but never in Poland or Canada. It's the most common way of paying in bars with cheaper food. Next to the entrance door there's a machine with big buttons on which there are the meals' names, pictures and prices. After inserting the required sum of money, you chose the meal and a little ticket pops out. Then you give the ticket to a waiter and wait for the meal. This way people save the time on paying at the cashier and staff's time on waiting till the customer decides what to eat. In family restaurants and rather expensive restaurants customers pay at the cashier after the meal, not at the table. In fast food bars they pay at the cashier before getting a meal.

W kazdym jezyku sa takie pojecia, ktorych nie zrozumie sie do konca, poki sie ich nie doswiadczy. Zjawiska, przedmioty charakterystyczne dla kultury, z ktorej wywodzi sie dany jezyk; slowa, dla ktorych w innych jezykach niekoniecznie istnieja scisle odpowiadajace im terminy; wyrazenia, ktorych nie da sie przetlumaczyc bez odpowiedniego wyjasnienia, bez nakreslnenia tla. Dlatego tak wazne w nauce jezyka jest rowniez poznanie stojacej za nim kultury.

O ile takie "jablko" ma bezposrednie odpowiedniki w wielu jezykach (ale juz niekoniecznie niesie takie same skojarzenia - w Polsce jablko to najpospolitszy i najtanszy owoc, a np. na Sri Lance takim owocem jest banan), o tyle np. polskie "flaczki" (jako nazwa potrawy) juz nie.

Mnie osobiscie klopoty poznawcze sprawil "bilet na posilek". Nauczylismy sie tego slowa bodajze juz na pierwszym roku na zajeciach ze znakow (kanji). Shokken - shoku - posilek/jedzenie + ken - bilet. Dowiedzielismy sie, ze Japonczycy czasami kupuja bilety na jedzenie. Aha... Ok, cokolwiek... Zrozumialam, ze jedzenie i ze bilet, nauczylam sie, zdalam i pomyslalam, ze to kolejne dziwaczne slowko, ktorego nikt nie uzywa, ale ktorego my sie musimy nauczyc, bo tak to juz jest na filologiach.

A w Tokio okazalo sie, ze bilety na posilki to calkiem powszechny sposob na szybkie i sprawne placenie w barach, stolowkach i tanszych restauracjach. Przy wejsciu do lokalu stoi automat z calym menu przedstawionym na przyciskach. Kazdy przycisk na powyzszej fotografii przedstawia nazwe potrawy, jej zdjecie oraz cene. Po wrzuceniu monet lub wsunieciu banknotu, zaswieca sie zielona lampka pod przyciskami, ktorych ceny mieszcza sie we wrzuconej kwocie. Jezeli danej potrawy nie ma, swieci sie lampka czerwona - napis: "wyprzedane".

Po nacisnieciu przycisku, z maszyny wypada bilecik. Aby dostac reszte, trzeba zazwyczaj nacisnac osobny przycisk. Przy stoliku lub barze (ladzie) bilet odbiera osoba z obslugi i po chwili przynosi gotowe danie. W ten sposob oszczedza sie czas na placeniu rachunku w kasie oraz czas kelnerow, ktorzy nie musza stac na klientem, kiedy ten zastanawia sie nad menu.

Takie rozwiazanie stosuje sie zazwyczaj w barach z tanim i szybkim jedzeniem, odpowiadajacych naszym barom mlecznym, choc nie do konca. W tzw. restauracjach rodzinnych oraz drozszych restauracjach rachunek placi sie w kasie przy wyjsciu, a nie przy stoliku, jak to najczesciej bywa w Polsce. W barach fast-food placi sie przy kasie przed odbiorem jedzenia, czyli tak jak wszedzie.

Notice: Japanese characters in the comment's content are not displayed correctly.

***


Uwaga! Znaki japońskie w treści komentarza nie wyświetlają sie poprawnie.

Name:

Komentarze:

19.07.2008, 07:33 :: 133.65.92.63
tokio
Pewnie by się przyjęło, choć w Polsce jest o wiele mniej takich barów, bo zwyczaj jedzenie na mieście nie jest jeszcze tak powszechny wśród klasy średniej. Tutaj jest tego mnóstwo i całe szczęście, bo zawsze mogę zjeść coś smacznego a nie tylko to, co potrafię przyrządzić. ;)

15.07.2008, 17:24 :: 77.91.63.181
Zakuro
Myślę, że to ciekawe rozwiązanie. Poza tym dość niespotykane. W Polsce było by to ciekawostką, a ciekawostki przyjmują się najszybciej. Z tego co widzę jedzenie tanie, zresztą tak jak mówiłaś.

14.07.2008, 22:52 :: 89.229.0.180
justis
tak popieram u nas by się przyjęło...
mają świetne rozwiązania

14.07.2008, 12:16 :: 86.111.99.185
RadaZ
W Polsce ludzie by przychodzili do lokalu tylko po to, by zobaczyc jak sie korzysta z takiego urzadzenia. Na pewno by sie przyjelo.
Ale u nas nadal na przejsciach i ulicach rozdaje sie ulotki, a nie chusteczki. Co swoja droga moznaby poruszyc przy okazji jakiejs notki. ;)