t o k i o i o k o l i c e
tokyo and surroundings

Welcome to Japan which sometimes is so different from Canada or Poland that I just have to take a picture. And sometimes so ordinary that... I have to do the same to prove that Japan is not the stereotypical essence of exotic but a country where people live quite like the others. English text is a summary of Polish explanation, however do not hesitate to follow the links, as they usually lead to Japanese and English websites anyway. And pardon my English, please. ^_^v

Zapraszam do Japonii w której nie wszystkie kobiety to gejsze lub lolity z Harajuku i nie wszyscy mężczyźni mają czarny pas w karate, do Japonii, w której nie panuje kult kapcia, w której nie każdy posiłek to surowa ryba i w której nie istnieje zawód "upychacza pasażerów do pociągów metra", et cetera, et cetera…

Zapraszam do Japonii, w której codziennie po prostu jeżdżę na uczelnię, w drodze powrotnej po prostu kupuję mleko, chleb, pomidory, w której co tydzień robię pranie, oglądam seriale, a co miesiąc płacę rachunek za komórkę i kupuję podpaski (sic! w Japonii ma się wszystko tak samo jak w Polsce!).

Na moich zdjęciach postaram się pokazać ten kraj takim, jakim naprawdę jest - czasem rzeczywiście tak różnym do Polski, że aż wyjmuję aparat, ale najczęściej tak mało egzotycznym, że… też wyjmuję aparat, by mieć dowód na to, że Japonia to nie gabinet osobliwości, tylko miejsce, gdzie ludzie żyją podobnie jak my.


Marta Newelska
studentka V roku japonistyki na | pursuing Masters in Japanese at
UAM Poznań,
członkini i były prezes | member and former president of
Japonica Creativa,
członkini organizacji | member of
Japan Return Programme,
obecnie stypendystka na | currently a scholarship recipient at
Tokyo Ochanomizu University
e-mail: mishima(at)wp.pl



nomikai | nomikai


life | Ĺźycie i zwyczaje Link 01.08.2008 :: 17:54 Komentuj (6)








Oto nomikai - najbardziej powszechny sposób imprezowania japońskiej młodzieży uniwersyteckiej oraz osób już pracujących. Nie przetłumaczyłam tego w tytule, ponieważ wszelkie polskie określenia o podobnym znaczeniu mają zupełnie inne konotacje. Nomi czyli picie + kai czyli spotkanie = popijawa? ;) "Spotkanie w celu picia" to mniej więcej to, co my nazywamy wypadem do pubu, imprezą, spotkaniem towarzyskim.

Na nomikaje (pozwolę sobie spolszczyć na użytek tego wpisu) chadza się na przykład ze swoim uczelnianym kołem zainteresowań z okazji rozpoczęcia, zakończenia działalności w danym roku akademickim, z okazji Nowego Roku, z okazji urodzin jednego z członków kola i z każdego innego powodu, w zależności od inwencji i potrzeb osób zainteresowanych. Dwa pierwsze zdjęcia pochodzą z dzisiejszego nomikaja z koleżankami z Koła Międzynarodowej Wymiany Kulturowej, z okazji zakończenia semestru (z tego powodu logika dzisiejszego wpisu może być nieco upośledzona). Poza trzema wyraźnie Europejkami, wszystkie pozostałe panie na fotografiach to Japonki. Nauczyłam się też nowego słowa nomi-sa, gdzie pierwszy człon już rozumiemy. Drugi człon to skrót od saakuru, japońskiej wersji angielskiego "circle", czyli właśnie koła. Oznacza to uniwersyteckie kolo, które tak naprawdę nie prowadzi żadnej działalności, ale istnieje, by członkowie mogli chodzić razem na nomikaje. I niech mi ktoś powie, ze Japończycy nie starają się ze sobą zapoznawać i przyjaźnić. (Koniecznie muszę kiedyś napisać o gōkon'ach - to jest dopiero spontan!)

Na nomikaje chadza się też ot tak - ktoś rzuca hasło, wysyła maile, wszystkie panie kartkują swoje kalendarze (nie wiem jak panowie, ponieważ uczę się na żeńskim uniwersytecie) i ustalają termin wyjścia do restauracji lub tzw. izakaya - baru/pubu, który jednak bardzo rożni się od tego, co znamy z Polski. W izakayach jest zazwyczaj stosunkowo jasno, dym z papierosów jest skutecznie wentylowany, muzyka nie przeszkadza w rozmowie, a stoły są zazwyczaj zajęte przez większe grupy gości. Bardzo ważnym elementem izakaya jest jedzenie - duży wybór smacznych potraw, które podaje się na wspólnym talerzu do podziału na małe talerzyki rozdane gościom. Idzie się tam oczywiście tez pić, ale jedzenie jest właściwie różnorzędnym celem - gdyby było niedobre, uczestnicy nomikaja by to zapamiętali. Drinki są bardzo słabe, 4, 5 procent, jak piwo, dlatego ludzie upijają się powoli, chociaż wszyscy mają słabe głowy, więc w sumie szybko. Tylko mój znajomy z Uzbekistanu nie mógł się upić, bo u niego to się w barach pije czystą, a nie soki z kroplą wódki, jak to określił.

A można też, tak jak na trzecim zdjęciu, pójść do knajpy spontanicznie - w tamtym przypadku po pikniku (a potem jeszcze na karaoke). Po prostu było jeszcze wcześnie i nie chcieliśmy się jeszcze żegnać, więc wstąpiliśmy do jednej z wielu izakaya, które przyjmują gości na godziny, ponieważ mają taki ruch. Dostaliśmy dwie godziny, złożyliśmy wstępne zamówienie i zostaliśmy poinstruowani, jak używać tego ekraniku dotykowego w głębi stołu do zamawiania kolejnych potraw bez wołania kelnera. Rachunek podzieliliśmy po równo na wszystkich. Wyszło mniej niż 2000 jenów.

W ogóle dzielenie rachunku jest tutaj tak rozwiniętym zwyczajem, że ma swoje zasady - kto ile płaci w zależności od składu imprezujących, np. w parze kobieta i mężczyzna wychodzi 1:9, w parze młodszy i starszy kolega na z uniwersytetu bodajże 4:6, kolega jeszcze się uczący i już pracujący - 2:8, czy coś w tym stylu. Są nawet strony z kalkulatorami, na których można się przed wyjściem upewnić, ile powinno się zapłacić. Na przykład ostatnio na pożegnalnym spotkaniu koła badawczego nad ilustracjami z XVII-wiecznych powieści dwóch obecnych tam wykładowców zapłaciło po 10000 jenów, a magistranci i doktoranci po 1000.

W przypadku grupy znajomych (czy to z koła, czy z pikniku) zazwyczaj dzieli się po prostu po równo. U nas zazwyczaj każdy je sam swoje danie i każdy płaci za własne drinki przy och odbiorze, dlatego nie mamy w ogóle tego problemu. Z kolei tutaj prawie nie ma potraw, które je się w pojedynkę (na imprezach). Nawet restauracje niby zagraniczne podają potrawy w sposób japoński i tak też jadłam raz w restauracji niemieckiej golonkę w sześc osób (bez skory i tłuszczu - to akurat moglibyśmy zgapić od Japończyków).

W wielu takich restauracjach płaci się z góry, a w cenie jest określona liczba potraw, alkohol zazwyczaj bez ograniczeń, oraz ustalony czas konsumpcji. Dzisiejsza impreza kosztowała 3000 jenów od osoby za dwie godziny, 6 rożnych potraw (razy trzy, a więc 18 talerzy) i drinki do woli. Ja wypiłam dwa, ale niektóre koleżanki i po pięć. O godzinie 21 zostałyśmy uprzejmie poinformowane, ze prosi się nas o opuszczenie lokalu.

Tyle napisałam dzisiaj, wszystko napisałam, że przez tydzień mogę tylko zdjęcia wklejać. I filmiki. O! Idę spać. Ale mi się będzie dobrze spało! Jeszcze prysznic... oooo...


fajerwerki | fireworks


culture | kultura i sztuka Link 03.08.2008 :: 04:33 Komentuj (9)










[Tokio, Itabashi, Narimasu]


Japanese hanabi taikai - fireworks show (hana - flowers hi - fire tai - big kai - meeting) is the best part of the beginning of August. Only in and around Tokyo it happens more less twice a week in different places and it's basically two hours of fireworks non stop just for people too enjoy. It's not to celebrate any Independence Day or some other New Year's Eve - people do it just because it looks pretty.

Pokazy fajerwerków - hanabi taikai (hana - kwiat hi - ogień tai - wielkie kai - spotkanie) to według mnie najlepsza część japońskiego sierpnia. Na początku miesiąca w samym Tokio i okolicach odbywają się około dwóch razy w tygodniu (byłam wczoraj i idę w poniedziałek), ze względów bezpieczeństwa nad rzeką lub morzem. Gminy i urzędy dzielnicowe organizują co roku dwie godziny nieprzerwanych fajerwerków bez żadnej okazji - po prostu dlatego, że ładnie to wygląda. Jak to najlepiej ujęła koleżanka ze zdjęcia, w fioletowej yukacie: "No jak to dlaczego? Przecież jest lato!" No ba! Lato powód jak każdy inny! ^_^v


(http://jp.youtube.com/watch?v=2ZVwrsnqI7Y)




basen w kasukabe | the kasukabe pool


people | ludzie i historia Link 04.08.2008 :: 16:04 Komentuj (6)
















[Pref. Saitama, Kasukabe]


po polsku | the polish way


PL in JP | polska w japonii Link 07.08.2008 :: 17:52 Komentuj (16)




[FILT Magazine, vol. 32]


In an article about odd burial practices I found Poland, as the only European country, by the way. It says that when someone dies, Polish peasants open doors and windows to let the soul fly out freely. And that sudden death, the confrontation between God and Devil, is the most scary thing, so the most awful curse is: "Die suddenly!"


Zmarłych można żegnać na tyle sposobów!?
Kolekcja dziwacznych obrządków pogrzebowych.
Zwykły japoński pogrzeb to idący w ciszy, pogrążeni w smutku żałobnicy. Okazuje się jednak, że w zależności od kraju, religii i poglądów na życie śmierć, sposoby żegnania zmarłych są diametralnie różne. Mieliście pojęcie, że na świecie istnieją tak oryginalne pomysły na pochówek?
Illustrations by Takao Kawasaki
Text by Keita Okabayashi
(W oryginale po angielsku)

Sri Lanka
Tajwan
Singapur
Mali
Maroko
Indonezja

Polska
Umarł! Zróbcie drogę duszy!

Kiedy umrze człowiek, polscy chłopi otwierają drzwi i okna. Nie dlatego, że przeszkadza im zapach trupa, ale po to, by zrobić przejście dla duszy zmarłego. Śmierć jest bramą do "tamtego świata", a ponieważ nie chcą, żeby tam zmarły musiał się za siebie wstydzić, stroją zwłoki w najlepszą odzież. Mówią, że gdyby je ubrać w byle co, to zmarły zamieni się w wampira. Ponadto, uważają, że nagła śmierć, w wyniku wypadku lub morderstwa to "pojedynek Boga i szatana", dlatego bardzo się jej boją. Największym przekleństwem w tym kraju jest: "Obyś sczezł znienacka!"

Przebieg pogrzebu
śmierć -> ogłoszenie tego faktu trzodzie -> otwarcie drzwi i okien jako przejście dla duszy -> ubranie zwłok w odświętny strój -> wyniesienie trumny po odprawieniu modłów przez księdza


No proszę, nie miałam pojęcia, że chłopi wypuszczają u nasz dusze przez okna. Interesujący jest też fakt, że Polska jest jedynym krajem europejskim wymienionym w tym zestawieniu.

A wczoraj byłam u pewnej właścicielki szkółki angielskiego, która zrobiła u siebie w domu dzień polski - mimo wakacji przyszło ok. dwudziestu uczniów, ona zrobiła pierogi, bigos, zupę fasolową, a ja prezentację o Polsce i lekcję języka. "Ćieść" jeszcze się wszyscy w miarę szybko nauczyli, ale wymiękli na zdaniu: "Lubię Czarodziejkę z Księżyca". ;) A dwa dni wcześniej byłam na obiedzie u mojej wykładowczyni, ponieważ jej mąż, redaktor wiadomości w NHK BS (satelitarny oddział telewizji krajowej) jest zafascynowany Europą Wschodnią i Solidarnością. Napiszę więcej, kiedy dostanę zdjęcia.

I przy takich okazjach myślę sobie zawsze, że póki się siedzi w tej Polsce, to człowieka ciągnie w świat- Japonia, Kanada, wszędzie jest tak "fajnej", te kraje są takie ważniejsze, lepsze od Polski, o której nikt nie słyszał. Ale kiedy taki Japończyk opowiada z zapałem o swoich badaniach nad polskim ruchem wolnościowym i do tego zna więcej polskich piłkarzy niż ja, kiedy Japonka jedzie do jakichś delikatesów w innej dzielnicy, żeby kupić białą kiełbasę, bo tak jest w przepisie, kiedy mówi całkiem szczerze: "Ojej, ta polska jesień to taka ładna jak u nas!", to ze zdziwieniem odkrywam, że nie musimy mieć tych naszych kompleksów, które każą nam podkreślać, że Curie była Polką.

Wy się nie dziwcie, śliczni pamnowie,
sześć lat po świecie tułał się człowiek
i nagle: Polska i harfa eolska,
po prostu cud jak z nut: liryka, liryka...

Konstanty Ildefons Gałczyński
"Liryka, liryka, tkliwa dynamika"







lekcja polskiego | polish classes


PL in JP | polska w japonii Link 09.08.2008 :: 10:51 Komentuj (22)




[Poland, Opole]




[pref. Saitama, Saitama, photos by Mary Miyashita]


On Thursday I was invited to Mrs Eunice Miyashita's house to give a short speech about Poland and teach some Polish. Mrs Miyashita is a very acitve English teacher, giving lectures in schools, on a university and on top of that ruuning her own English school. That day she invited her pupils who were kind enough to come though it's already summer vacations here. First I had a 30-minutes presentation about Poland (exemplary slide - 2nd picture) and received a kind reaction from the listeners, who asked further questions about my country. As Mrs Miyashita's son, Satoshi has noticed, it's really easier to be a student in a Polish (or Canadian) school/university, as we don't have those vertical relations, so 1st-graders or 4th-graders are practically equal and nobody has to respect others only because they're older (among students).

Then we had a dinner consisting of Polish food prepared by Mrs Miyashita. It was sooo delicious! It not only had the real Polish taste, but also wasn't as salty as we usually make it in Poland, so it was really, honestly perfect. (But Mom, of course your bigos is the best in the world. :*)

The last part was Polish classes based on simple phrases like "Hi", "Thanks", etc., and two short dialogues which I put in the tables below. I was really surprised that everyone has grasped the pronunciation so fast! It was way better than my pronunciation of Chinese. ;) Only the Polish version of the name "Sailor Moon" was a bit too much for the first time, but it's always good to know that it may sound so odd in some languages, isn't it.

So, thank you very much, everyone! Mrs Miyashita, for inviting me and preparing such delicious food, Mary for a warm welcome and taking pictures, Satoshi for cooperation with the presentation, and all the students for coming, asking such interesting questions and being able to say "Hi" in Polish. Dziękuję! :D


W czwartek zostałam zaproszona do domu Pani Miyashita, by przybliżyć uczniom jej szkoły angielskiego polskie zwyczaje i język. Zaczęliśmy od prezentacji, w której, nauczona doświadczeniem, wyjaśniłam, że Polska jest cywilizowanym krajem, niewiele różniącym się od Niemiec, pokazałam zdjęcia kamienic, bloków i tym podobne zwyczajne widoczki. Następnie obejrzeliśmy polskie pory roku, przy których przygotowywaniu dowiedziałam się, że przebiśnieg nie ma nazwy japońskiej, a nawet angielskiej. Ponieważ moja publiczność składała się z gimnazjalistów i licealistów, wyjaśniłam różnice między w polską a japońską szkołą, głównie polski brak mundurków (z tego, co czytałam, to pomysł upadł po roku do wdrożenia, tak?), podział klas w liceum na profile oraz studniówka. Na koniec pozostawiłam zwyczaje - najpierw ślub, który w naszym katolickim kraju siłą rzeczy jest przeważnie "gorgeous", jak to Japończycy mówią na taką zachodnią ceremonię w kościele, z suknią, kwiatami, itp. O różnicach w obchodach Bożego Narodzenia i Nowego Roku napiszę osobną notkę, ale mogę w tym miejscu pokazać przykładowy slajd, ponieważ tylko to zdjęcie zrobiłam sama, resztę wygooglałam, więc nie pokażę publicznie.

Prezentację zakończyłam obrazkami swojskiego jadła (przed wystąpieniem zapomniałam sprawdzić, jak powiedzieć po japońsku "pasztet"), co skomponowało się z kolejnym punktem programu - kolacją złożoną z samych polskich potraw, które Pani Miyashita przygotowywała przez cały dzień. To było z jej strony naprawdę przemiłe. Pierwszy raz w życiu jadłam ruskie pierogi z ziemniakami pokrojonymi w kosteczkę. U mnie w rodzinie się je tłucze. U kogoś się kroi? Ale smak miały bardzo polski (ruski?). Bigos, zupa fasolowa, pieczeń, tylko ten pieczony łosoś to pewnie dla tych, którzy by jednak nie byli w stanie się do polskiej kuchni przekonać. Ale jak tak patrzę na Japończyków, którzy zawsze próbują wszystkiego z taką ciekawością, to myślę, że i flaczki by zdzierżyli. ;)

Najedzeni zabraliśmy się za naukę polskiego z tabelki z podstawowymi zwrotami oraz dwoma krótkimi dialogami. Oto one:

Rozmowa w języku kolokwialnym | A colloquial conversation
A: Cześć! Jestem Tomek, a ty?
B: Cześć! Naoko.
A: Jak, jak...?
B: Na o ko...
A: Aha, sory! A skąd jesteś?
B: Z Japonii.
A: Wow! Sony, Tokio, Toyota...
B: Ooo, widzę, że dużo wiesz...
A: A, dzęki! A lubisz Dragon Ball’a?
B: Nie. Wolę Czarodziejkę z Księżyca.
A: E tam, to dla dziewczyn! Napijesz się czegoś? Może piwo?
B: A masz sok pomarańczowy?
A: Hi! I'm Tomek, and you?
B: Hi! Naoko.
A: What, what...?
B: Na o ko...
A: Ok, sorry! Where are you from?
B: From Japan.
A: Wow! Sony, Tokyo, Toyota...
B: Oh, I can see you know a lot...
A: Oh, thanks! So, do you like Dragon Ball?
B: No, I prefer Sailor Moon.
A: Oh come on, it's for girls! Would you like something to drink? How about beer?
B: And do you have orange juice?


Rozmowa nieco bardziej oficjalna | A little bit more official conversation

A: Dzień dobry, nazywam się Naoko.
B: Dzień dobry. To ty jesteś tą koleżnką Tomka z Japonii?
A: Tak.
B: Lubisz polskie jedzenie?
A: Tak. Lubię schabowego.
B: Dzisiaj na obiad są pierogi...
A: Pierogi też bardzo lubię.
B: To dobrze!
A: Good afternoon, my name is Naoko.
B: Good afternoon. You must be that Japanese friend of Tomek.
A: Yes.
B: Do you like Polish food?
A: Yes, I like pork chops.
B: But we have dumplings for dinner today...
A: I like dumplings very much too.
B: Good!


A na koniec zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie, na którym nie widać Pani Miyashita. Aha, no i uczniów było kilkunastu, nie dwudziestu, jak mi się udało przesadzić wczoraj. ;)


usidądźmy i popatrzmy | let's sit down and watch


culture | kultura i sztuka Link 11.08.2008 :: 09:10 Komentuj (3)






[Tokio, Minato, Odaiba]


This year the Great Tokyo Bay Fireworks Show was held for the 21st time. From 7 to 8.20 PM it used 12000 fireworks, 700000 people came to see it. In the videos you can see people waiting for them on the beach in Odaiba and fireworks themselves - one of the final series.

Wielki Pokaz Sztucznych Ogni w Zatoce Tokijskiej odbył się w tym roku po raz 21. Wypuszczono 12000 fajerwerków. Około 700000 (sic!) osób wybrało się, by je obejrzeć - szacunki nie obejmują osób, które oglądały je z mieszkań itp. Pokaz trwał od 19.00 do 20.20.

Można je było oglądać z dwóch stron Zatoki, na przykład z plaży na Odaiba - sztucznej wyspie, utworzonej po pierwszej wizycie komodora Perry'ego w 1853 roku, który żądał tzw. otwarcia Japonii, czyli przywrócenia stosunków dyplomatycznych oraz wymiany handlowej z zagranicą. Na wyspie zainstalowano armaty, które spełniły oczekiwania ich pomysłodawców i następnego roku zmusiły Perry'ego do zawinięcia do portu w Yokohamie. Obecnie Odaiba, zabetonowana i wybrukowana jak cała reszta Tokio jest uważana za jedno z najlepszych w mieście miejsc do miłego spędzania czasu. Można tu pójść do siedziby Fuji TV, do sklepów, do restauracji i na skrawek piaszczystej plaży, z której rozciąga się widok na Tokio, szczególnie ładne nocą, kiedy widok dominuje Rainbow Bridge. Aha, no i jest jeszcze plastikowa Statua Wolności... (Zdjęcia)

O 17.00 plaża na Odaiba pokryta była szczelnie ludźmi czekającymi na największe tokijskie fajerwerki, lub ich (ludzi) matami, które rezolutnie poprzyklejali taśmami do drewnianej podłogi, czym zajęli sobie miejsca i mogli jeszcze wyskoczyć na zakupy.


[http://jp.youtube.com/watch?v=OHZXwEzJjw0]


Przed 19.00 maty były już zajęte, piknikowe przysmaki rozłożone i konsumowane, a dziewczyna po lewej się troszkę skonfundowała widząc, że obcokrajowiec celuje w nią obiektywem aparatu. Za to jej mama nawet nie zauważyła, zajęta rozmową.


[http://jp.youtube.com/watch?v=oyZmxgiMPqA]


Na początku większe fajerwerki puszczane są pojedynczo, ale podczas finału nie ma między nimi przerwy. (Video z fajerwerkami w kształcie uśmieszków i serduszek nie wyszło mi zbyt dobrze, dlatego zamieszczam tylko w formie klatek.) Oto jedna z trzech części finałowych wystrzałów:


[http://jp.youtube.com/watch?v=TRPmYLSbSzI]



yukata męska | men's yukata


people | ludzie i historia Link 12.08.2008 :: 06:23 Komentuj (6)


[Tokio, Minato, Odaiba]


[http://jp.youtube.com/watch?v=97yFMQUZIyM]



moje poczucie humoru | my sense of humour ;)


PL in JP | polska w japonii Link 14.08.2008 :: 12:45 Komentuj (10)

They look like Polish words. In English it's not funny at all. ;)

Ot, sobie znalazłam Polskę w Japonii. ^_^v









2 godziny czekania | 2 hours of waiting


life | Ĺźycie i zwyczaje Link 15.08.2008 :: 10:46 Komentuj (7)

Fuji Q Highlands is a theme park located near the Mt Fuji and is famous for its two world record winning rollercoasters: "Fujiyama" is the highest traditional rollercoaster, with the peak point at 79 meters, while "eejanaika" (which means something like: "isn't it great?") flips people upside down... 14 times! However, to me the greates record of all was that people were waiting for "eejanaika" and two other rollercoasters for almost 2 hours and a half!

Fuji Q Highlands to park rozrywki położony w pobliżu góry Fuji, który słynie z tego, że aż dwa tamtejsze rollercoastery pobiły rekord świata: "Fujiyama" jest obecnie najwyższym na świecie tradycyjnym rollercoasterem, ze szczytowym punktem na 79 metrach. "eejanaika" (co znaczy mniej więcej: "ale fajowe, nie?") z kolei może się poszczycić aż 14 punktami, w których jadący jest przerzucany do góry nogami. Jednak dla mnie największym rekordem jest to, ze do owej "eejanaiki" i dwóch innych kolejek ludzie czekają prawie DWIE i PÓŁ GODZINY i to w tygodniu, a nie w weekend. No, są wakacje, więc może w roku szkolnym czekają krócej. Do "Fujiyamy" było tylko 50 minut, co wydawało nam się tak błyskawiczne, że wsiadłyśmy nawet dwa razy. ;)
















PS. Wyjeżdżam na weekend i nie będzie bloga.


bon odori | bon odori


culture | kultura i sztuka Link 18.08.2008 :: 15:13 Komentuj (3)








[pref. Nagano, Karuizawa]


I am not going to write what Bon Odori is, where it comes from, what the move mean. Firts, because you can read in on href="http://en.wikipedia.org/wiki/Bon_Festival" target="_blank">Wikipedia, and second, but the most important, because nobody who dances that cares about theory, history and stuff - that's something people just do every year during the Obon holiday and it's just about enjoying it with others.

Bon Odori, czyli "Taniec Bon" tańczy się podczas święta zmarłych. Nie będę tu pisać o źródłach tej tradycji, jej znaczeniu, symbolice poszczególnych gestów, etc., etc., ponieważ to nie ma większego znaczenia dla osób, które to co roku tańczą. Tak jak my się oblewamy na Śmigus Dyngus bez wnikania w teorie i źródła, tak Japończycy co roku tańczą sobie Bon Odori ot tak dla przyjemności i tradycji. :)



[http://jp.youtube.com/watch?v=Uxy3q9mySBg]


[http://jp.youtube.com/watch?v=6TnQ7WK9sxs]



magia żeńskiego akademika | girls dorm's magic


people | ludzie i historia Link 22.08.2008 :: 03:12 Komentuj (14)






[Tokio, Itabashi, Ooyama]


Last night my sleep was disturbed by the sound of a car engine just right under my balcony. When I went out to see, what was going on, I noticed a man moving his hand regularly and quite dynamically around his crotch. What possibly could he have been doing in the middle of the night, in front of a girls dorm? First I wanted to wake our guardman up, but he can sleep only from 1 to 6 am, so let him rest. The guy would manage to flee anyway, and it would be the same if I called the police. And then I realized that this is just a great topic form my blog! Lately I've had no inspiration and suddenly there comes a pervert! So I took my camera and after to shots the source of my inspiration was gone, giving me back my peaceful night silnece. ;)

Ostatnio w Tokio jest coraz chłodniej (już tylko ok. 29 stopni w ciągu dnia), ale nasz akademik nadal tak się jakoś dziwnie nagrzewa, ze jeśli nie otworzę drzwi balkonowych na oścież, to w pokoju robi się gorąco i duszno. I tak od czerwca śpię tylko za siatką na owady, a akustykę mamy tutaj tak dobrą, że w pokoju słychać każde słowo, krok i zgrzyt łańcucha rowerowego z ulicy pod balkonami. Raz przyszło mi o trzeciej nad ranem wysłuchiwać kłótni kochanków. Szkoda tylko, że po chińsku - nie wiem, o co poszło.

I kiedy w tych warunkach położyłam się wczoraj po pierwszej, zdałam sobie sprawę, ze nocną ciszę zakłóca silnik samochodu. Podejrzewając, że za chwilę odjedzie, próbowałam zasnąć, ale po dwudziestu minutach zaczęło mnie to irytować. Przypomniałam sobie wtedy, że to już nie pierwszy raz ktoś czatuje w tej okolicy w samochodzie z włączonym silnikiem. Podeszłam do siatki sprawdzić, co się dzieje i zobaczyłam faceta z obnażonymi udami, który poruszał miarowo i energicznie ręka w okolicach krocza. Ja tam może mam proste skojarzenia, ale cóż takiego mógł robić w środku nocy pod żeńskim akademikiem?

W pierwszym odruchu zasunęłam ze złością zasłonę i wróciłam do łózka, ale te nasze zasłony prawie w ogóle nie przepuszczają powietrza, wiec wyszło tak, jakbym zamknęła drzwi. Pomyślałam sobie: dlaczego to ja mam się pocić we śnie, żeby ten facet mógł sobie robić dobrze do idei żeńskiego akademika? Najpierw chciałam pójść do naszego strażnika, ale ten śpi od pierwszej do szóstej, a poza tym zboczeniec zdążyłby uciec. Zastanawiałam się, czy nie zadzwonić na policję, ale też by go pewnie nie złapali do gorącym uczynku. I wtedy przyszedł mi do głowy ten pomysł. Nie mam ostatnio weny do blogowania, a tu mi jak z nieba spada zboczeniec pod samym oknem! Aparat w rękę, dwa zdjęcia z fleszem i po trzydziestu sekundach pana już nie było. ;)

Zboczeniec jeden! (Chociaż właściwie, to nie wiem, czy jeden, bo nie widziałam wcześniejszych samochodów. Może były inne...) Wara od naszego akademika! Zachciało się wieprzowi pereł! Tfu! Niech tu jeszcze wróci, to od razu dzwonię na 110! A teraz idę pokazać zdjęcia w biurze akademika, hy hy hy. ;>


fuji | fuji


heritage | świątynie i zamki Link 27.08.2008 :: 11:06 Komentuj (6)

We climbed Mount Fuji. As one thousand other people that day. But we're still proud of ourselves. You know, it's 3776 meters. ;)

Zdobyłyśmy szczyt Fuji. Jak tysiąc innych osób tego dnia. Ale i tak jesteśmy z siebie dumne. W końcu to 3776 metrów. ;)












wspinaczka na fuji | climbing fuji


heritage | świątynie i zamki Link 30.08.2008 :: 10:54 Komentuj (12)


We have just left The Kawaguchi-ko Fifth Station - our starting point on 2305 meters above sea level. It's high but this is the most popular climbing route - takes 7,5 km to the peak.

Właśnie wyszliśmy z Piątej Stacji przy wyjściu Kawaguchi-ko, która znajduje się na 2305 metrach n.p.m. Wysoko, ale i tak do szczytu jest stamtąd 7,5 km. To najpopularniejsza trasa.


We went with a 40-people group in a tour and we regreted it quite early. Our dear fellows were getting tired so often, that we took around 20 breaks altogether. The plan was to climb The 8th Station (3360 m) in five hours. It took us seven...

Wybrałyśmy się z 40-osobową grupą w ramach wycieczki, czego szybko zaczęłyśmy żałować. Nasi drodzy współtowarzysze męczyli się tak często, że zrobiliśmy sobie w sumie ok. 20 przerw i dotarliśmy do Ósmej Stacji w siedem godzin zamiast planowanych pięciu...


Sixth Station (2390 m)

Stacja Szósta (2390 m)


Seventh Station (2700 m)

Stacja Siódma (2700 m)


[photo by Esther Thirimu]
Water and other drinks in 500 ml bottles - 500 yen (usually 100), oxygen - 1500 yen.

Woda i inne napoje w półlitrowych butelkach - 500 jenów (normalnie 100), tlen - 1500.


When you've climbed over the clouds, you can take "i'm in heaven!" photos. ;)

Gdy się wspiąć ponad chmury, można sobie robić zdjęcia "jestem w niebie!" ;)


Wkipedia says: Switchbacks and retaining walls along the trail, to reduce erosion from the large number of climbers.

Ostre zakręty oraz konstrukcje podtrzymujące zapobiegają erozji powodowanej przez dużą liczbę wspinaczy.


We've finally got to the rocks! :)

Wreszcie zaczęły się skały! :)


[photo by Esther Thirimu]


The last lenght before the Eight Station, where we had dinner and slept till 2 am.

Ostatni odciek przed Stacją Ósmą, gdzie czekały nas kolacja i nocleg do drugiej nad ranem.



archiwum | archive
2017
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty

linki | links
Scholars about Japan
Japoniści o Japonii

Japonica Creativa

kategorie | categories
the city | miasto i okolice(55)
heritage | świątynie i zamki(11)
culture | kultura i sztuka(15)
people | ludzie i historia(34)
life | Ĺźycie i zwyczaje(65)
PL in JP | polska w japonii(7)

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl