t o k i o i o k o l i c e
tokyo and surroundings

Welcome to Japan which sometimes is so different from Canada or Poland that I just have to take a picture. And sometimes so ordinary that... I have to do the same to prove that Japan is not the stereotypical essence of exotic but a country where people live quite like the others. English text is a summary of Polish explanation, however do not hesitate to follow the links, as they usually lead to Japanese and English websites anyway. And pardon my English, please. ^_^v

Zapraszam do Japonii w której nie wszystkie kobiety to gejsze lub lolity z Harajuku i nie wszyscy mężczyźni mają czarny pas w karate, do Japonii, w której nie panuje kult kapcia, w której nie każdy posiłek to surowa ryba i w której nie istnieje zawód "upychacza pasażerów do pociągów metra", et cetera, et cetera…

Zapraszam do Japonii, w której codziennie po prostu jeżdżę na uczelnię, w drodze powrotnej po prostu kupuję mleko, chleb, pomidory, w której co tydzień robię pranie, oglądam seriale, a co miesiąc płacę rachunek za komórkę i kupuję podpaski (sic! w Japonii ma się wszystko tak samo jak w Polsce!).

Na moich zdjęciach postaram się pokazać ten kraj takim, jakim naprawdę jest - czasem rzeczywiście tak różnym do Polski, że aż wyjmuję aparat, ale najczęściej tak mało egzotycznym, że… też wyjmuję aparat, by mieć dowód na to, że Japonia to nie gabinet osobliwości, tylko miejsce, gdzie ludzie żyją podobnie jak my.


Marta Newelska
studentka V roku japonistyki na | pursuing Masters in Japanese at
UAM Poznań,
członkini i były prezes | member and former president of
Japonica Creativa,
członkini organizacji | member of
Japan Return Programme,
obecnie stypendystka na | currently a scholarship recipient at
Tokyo Ochanomizu University
e-mail: mishima(at)wp.pl



maski | masks


life | Ĺźycie i zwyczaje Link 01.05.2008 :: 12:54 Komentuj (4)


[pref. Saitama, Kasukabe]


[pref. Saitama Koshigaya - Kasukabe]


Have you ever experienced stading in a crowded train/bus next to a person with a cold? Has that person sneezed on you? Japanese know that it's unkind to spit on people around, so they wear masks when they catch cold. They also wear them when they suffer from hay fever which on one hand protects people from being sneezed on and on the other hand filtrates pollens.

Z moich obserwacji wynika, że maski zatrzymują ruch z dwóch stron: od delikwenta na zewnątrz: żeby przeziębiony nie kichał na ludzi, oraz z zewnątrz do delikwenta: żeby alergik nie wdychał pyłków.

Zdaję sobie sprawę, że z polskiego punktu widzenia, tego umiłowania swobody i indywidualizmu, to może wyglądać jak kaganiec, ale jeśli ktoś doświadczył kiedyś stania w pobliżu przeziębionego osobnika w zatłoczonym tramwaju lub autobusie, to zapewne poczuł, że jego wolność do zachowania zdrowia i unikania cudzej śliny została naruszona przez wolność kichającego do nieograniczonej ekspresji swojego stanu chorobowego. W ciasnej Japonii, gdzie na tokijskim chodniku jest taki tłok jak w poznańskim tramwaju w godzinach szczytu, i gdzie ludzie wychowani są tak, by nie robić innym przykrości i problemu, niekichanie na ludzi jest oczywiste. Maski są tutaj produktem tak powszechnym i zwyczajnym jak waciki do uszu w Polsce.

Podejrzewam jednak, że ci na zdjęciach mają raczej alergię, co też oczywiście powoduje kichanie, którego nie należy narzucać innym, ale jednocześnie maski filtrują pyłki i łagodzą nieco wiosenne dolegliwości.
Ta super (droga) maska filtruje aż 99,9% pyłków, a te też, a do tego są tanie. Maski zrobione są z czegoś takiego mniej więcej jak wkładki higieniczne lub pieluchy i jedną można nosić i kilka dni, ale zasadniczo później się ją już wyrzuca. Czyli jest wielodniowa, ale jednorazowa. Natomiast okazuje się, że można też mieć maskę z kwiatkami zrobioną na szydełku. Są też maski nasączone jakimiś preparatami do inhalacji.


ptak | a bird


the city | miasto i okolice Link 02.05.2008 :: 18:22 Komentuj (4)




Zainspirowana ptakami.fotolog.pl, przyczaiłam się na ptaszki na drzewie przed moim balkonem. Z daleka i przez szybę udało mi się uchwycić taki niewyraźny obraz mejiro, czyli dosłownie ptaka o białych oczach, po angielsku z zaznaczeniem, że japoński.


współczesne kioto | modern kioto


the city | miasto i okolice Link 03.05.2008 :: 14:21 Komentuj (4)






[Kioto]


Kyoto are not only ancient temples, but regular buildings just like in Tokyo.

Kioto to nie tylko wiekowe świątynie, ale też zwykłe budynki jak w Tokio.


japoński "otwarty" dom | japanese "open" house


culture | kultura i sztuka Link 04.05.2008 :: 17:22 Komentuj (0)


[pref. Kanagawa, Kamakura]


Japanese traditional houses are famous in the West for being open to nature - people move the whole wall and the room becomes a part of the garden. But it doesn't mean that such a house is open to the outside world - the residence as a whole is isolated from the neighbourhood by a thick fence. As Chie Nakane writes in her Tekiō no jōken (1972, Conditions for adaptation), when comparing the Japanese and Western architecture, Japanese house itself is like furniture in a Western house and the fence around the residence corresponds to its walls.

Pamiętam, jak się dowiedziałam na studiach, że Japończycy to tacy na przyrodę otwarci, że to takie piękne, kiedy rozsuną ściany w pokoju i siedzą sobie w domu, a jednocześnie w ogrodzie. I wszystko byłoby ok, gdyby nie niefortunne porównanie sugerujące "lepszość" Japonii: "A my tu w Europie się tak odgradzamy od natury, tylko okna, a do tego wszystkie domy ogrodzone tymi żelaznymi płotami..."

Z tego, co widzę i czytam, to owszem, pierwsza część tej informacji jest jak najbardziej prawdziwa. Jednak porównanie do Europy wypada blado po pierwsze dlatego, że i "nam" zdarza się usiąść na werandzie lub w ogrodzie, a z kolei Japończycy to mają takie płoty, jak widać na zdjęciu, choć ta wersja z bramą to raczej w bogatych, starych domach - zazwyczaj płoty są betonowe, jak ten naprzeciwko mojego balkonu lub te w dzielnicy mieszkalnej w Ueno.

Antropolożka i członkini Japońskiej Akademii Nauk, Chie Nakane pisze w "Warunkach przystosowania"*:

Japoński dom to mebel
   W japońskim stylu [architektonicznym] nie ma ścian wewnętrznych, ale za to ściany zewnętrzne są bardzo grube. Co za tym idzie, ludzie odczuwają wielką różnicę pomiędzy tym, co wewnątrz i na zewnątrz domu, a wyjście "na zewnątrz" domu jest strasznie ciasne.
   W rzeczywistości dom (gospodarstwo domowe) nie jest skonstruowany w ten sposób, że to WYJŚCIE jest wąskie, ale tak, że nie można łatwo WEJŚĆ z zewnątrz do miejsca, gdzie toczy się codzienne życie rodzinne. Wyraźnie widać to w budowie japońskich gospodarstw wiejskich. Każdą posiadłość otacza ogrodzenie z gęstych zarośli, a przestrzeń między sąsiadującymi domami nie służy temu, żeby się tam spotkać i zamienić słowo, pielęgnując sąsiedzkie relacje, ale jest to raczej bezludna, głucha granica. Sam dom jest szeroko otwarty na ogród, ale posiadłość jako całość jest niezwykle wyizolowana. Według pewnego badacza architektury, jeśli porównać architekturę japońską z zachodnią, to japoński dom odpowiada zachodnim meblom, a drzewa i żywopłot ogradzające posiadłość są ścianą budynku. Zgadza się to z moimi obserwacjami socjologicznymi.


* Tekiō no jōken, 1972 - nie chodzi tutaj o przystosowanie się do grupy, jakiś tam stereotypowy owczy pęd, tylko o adaptację Japończyków do globalizacji i kontaktów z zagranicą.


moi ładni znajomi | my good looking friends


people | ludzie i historia Link 05.05.2008 :: 17:08 Komentuj (10)


[Rieko in Shibuya, Tokyo]


[Kōhei in Shinjuku, Tokyo]


Here are my two good looking friends. Not overdressed like guys from Harajuku and at the same time you can see they care about their looks. These are people you enjoy looking at. ^_^v

Oto moi ładni znajomi - nie przesadzają ze strojeniem się jak młodież z Harajuku, ale też widać, że o siebie dbają. To tacy ludzie, na których miło jest patrzeć. ^_^v


mrowie | swarm ;)


people | ludzie i historia Link 06.05.2008 :: 17:02 Komentuj (2)






[Tokio, Shibuya, Harajuku]


At the end of the Golden Week all popular spots in Tokyo were as crowded as Takeshita Doori (Takeshita St.) in the pictures. We were moving in two streams, keeping to the right.

W przedostatni dzień Golden Week, czyli takiego długiego weekendu, że aż tygodnia, również Harajuku, jak wszystkie co bardziej znane miejsca w stolicy, było pełne wypoczywających osób. Na widocznej na zdjęciach Takeshita Doori (Ul. Takeshita, albo wręcz Ulica Pod Bambusami) poruszaliśmy się dwoma strumieniami, trzymając się prawej strony. Cieszę się, że Japończycy są tak zorganizowani i uprzejmi i potrafią tak chodzić, żeby nie tamować ruchu.

PS. Dzisiaj na piłce miałam zrobić zdjęcie, ale bateria mi wysiadła w momencie, kiedy już wszyscy ustawili się ładnie przed bramką. Jeden kolega przyszedł na trening w stroju polskiej reprezentacji. ^_^v Poprosiłam, żeby założył to też w piątek, kiedy baterie już będą i się chłopak zmartwił, że będzie musiał prać w ręku. ;)


wielki budda | the great buddha


heritage | świątynie i zamki Link 07.05.2008 :: 14:56 Komentuj (10)






[pref. Kanagawa, Kamakura]


Amitabha Buddha has been sitting outside in the Kōtoku-in temple complex for last 500 years. Before that he spent nearly 250 years in a temple which was destroyed by tsunami at the end of the 15th century. Buddha is 11 meters high when sitting and quite heavy - 121 tons. He's empty inside and people can look inside him (picture in the link).

Budda Amitabha siedzi od pięciuset lat pod gołym niebem. Pod koniec XV wieku tsunami zrównało z ziemią świątynię, w której siedział już wtedy od prawie dwustu pięćdziesięciu lat (ukończono go w drugiej połowie XIII w.). Budda mierzy 11 metrów na siedząco (musi być całkiem wysoki, kiedy stoi), waży aż 121 ton i jest całkiem... pusty. ;) Można mu się przyjrzeć bardzo wnikliwie, jeśli się stanie w kolejce jak turyści na ostatnim zdjęciu (a w środku czeka taki oto widok). Budda ma jeszcze wąsy i okna. Siedzi sobie na terenie kompleksu świątynnego Kōtoku-in należącego do szkoły buddyzmu Czystej Ziemi.


trzęsienie ziemi | earthquake


life | Ĺźycie i zwyczaje Link 08.05.2008 :: 15:11 Komentuj (3)


[Tokio, Taitōo, Ueno]


[Tokio, Shibuya, Harajuku]


This night I have experienced my first earthquake or rather earth-sway. It started at the sea with magnitude 7 but came down to 2-4 when spreading on the islands. Nothing big, not even big enough to get any more coverage than a short note in a newspaper. I felt like I was on a train but the thought that it's not a train but the whole neighbourhood that is swyaing made me feel somehow awkward. The pictures have nothing to do with earthquakes - just something nice for everyone after reading my scary story. ;)

Dzisiaj w nocy przeżyłam swoje pierwsze trzęsienie ziemi. Właściwie to kołysanie. Takie małe, że nawet w gazecie napisali o nim tylko krótką notkę, że było słabe, że zaczęło się z siłą 7 stopni na morzu, ale na wyspach rozeszło się z siłą od 2 do 4 stopni w skali Richtera. Jeden pan złamał sobie nos, bo spadła na niego akrylowa płyta, inny pan stłukł ramię o meble, kiedy się przestraszył i w popłochu wstał z łóżka, a ja stałam w otwartych drzwiach swojego pokoju oparta o framugę i zastanawiałam się, czy to się nasili, dlaczego nikt poza mną nie wychodzi i kiedy to się wreszcie skończy, bo już prawie druga, a ja muszę rano wstać. Trwało to może z 5 minut, wrażenie takie, jakbym stała na korytarzu pociągu pospiesznego, bo w przedziałach nie ma już miejsc. W sumie nic strasznego, ale jednak świadomość tego, że kiwam się nie w pociągu, tylko w całej okolicy, była trochę niepokojąca. Stałam tak z jedną nogą na korytarzu, słuchałam jak cały budynek trzeszczy i doszłam do wniosku, że gdybym poszła spać przed północą, to bym się pewnie nawet nie obudziła, tak jak moje koleżanki. A dzisiaj przez cały dzień wydaje mi się, że ziemia się kołysze. Piszą w notatce, że w ciągu kilku najbliższych dni pojawią się jeszcze wstrząsy o sile 2-3 stopni, więc może mi się nie wydaje? A te chłopaki w rozchełstanych haori oraz dziewczęta z gołymi udami to tak dla relaksu po jakże wstrząsającej lekturze. ^_^v Jakoś tak sie złożyło, że nie mam zdjęcia trzęsienia ziemi, a nawet gdybym miała okazję zrobić, to nie wiedziałabym, jak to ująć.


rentgen pasów | crosswalk x-ray


the city | miasto i okolice Link 09.05.2008 :: 15:51 Komentuj (3)






[Tokio, Shibuya]


Crosswalk stripes are empty inside. At least in Japan.

Pasy są w środku puste. Przynajmniej w Japonii.


śpiące piękności | sleeping beauties


life | Ĺźycie i zwyczaje Link 10.05.2008 :: 13:32 Komentuj (2)




[Tokio, Bunkyō, Ochanomizu University]


Sleeping during a lecture is not a crime at a Japanese university. Professors don't say anything, they just sometimes make general jokes like: "I know politics is boring, so let's talk about customs to wake you up." Students don't hide with their sleeping even in small, 20-people clasrooms.

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam dziewczęta zapadające w sen zaraz po zajęciu miejsca na sali wykładowej, autentycznie się przeraziłam i już nawet chciałam je budzić, zanim zostaną zauważone przez wykładowcę. Myślałam: "O ludzie! Jak je profesor zobaczy, to wypadną z sali z hukiem i będą powtarzały ten przedmiot!" Ponieważ jednak cała sala Japonek zachowywała się jak gdyby nigdy nic, zostawiłam je w spokoju. Profesor też nie zwrócił na nie uwagi.

Okazuje się, że jeszcze w liceum raczej spać nie wypada, choć i tak z opowieści moich znajomych nauczycieli wyłania się obraz bezczelnych jednostek ignorujących wszelkie uwagi. Na studiach natomiast nikt już nawet nic nie mówi. Wykładowcy żartują tylko czasem: "No, polityka jest nudna, więc może opowiem teraz o obyczajach, żeby państwa obudzić" "Wszyscy posnęli, więc zróbmy sobie pięć minut przerwy..." "Nieee, noo... Jak państwo wymiękają już przy szóstym slajdzie, to ja nie wiem, co będzie dalej. Dalej są równania!"

Średnio śpi do 10% słuchaczy. Zazwyczaj zasypiają w trakcie wykładu, choć są i tacy, którzy zaraz po zajęciu miejsca przygotowują się do snu, np. przykrywając sobie nogi kurtką (zdj. 1) jak kocykiem w samolocie. Wielkość sali nie ma znaczenia - śpią tak samo otwarcie niezależnie o tego, czy jest to sala dwustu- czy dwudziestoosobowa. Nie chrapią.

PS. Przypomniała mi się jeszcze akcja z chińskiego - pani poszła spać jeszcze przed sprawdzaniem obecności. Wykładowca czyta nazwiska, ona nie odpowiada, bo śpi. On to widzi, trochę się denerwuje i mówi głośno: "Aaaahaaa, to pani Nakamori nie ma dzisiaj..." Pod koniec zajęć ktoś ją budzi, mówi jej, że ma nieobecność, więc ona podchodzi do wykładowcy i mówi milutko i grzecznie: "Przepraszam bardzo, ale ja mam podobno nieobecność, a ja przecież byłam na zajęciach." Wykładowca aż mruży oczy ze złości, ale cóż ma zrobić - odpowiada "Ach, tak? Rzeczywiście!" i wpisuje jej obecność.


dzień matki | mother's day


life | Ĺźycie i zwyczaje Link 11.05.2008 :: 10:29 Komentuj (2)


[pref. Saitama, Koshigaya]


Today is the Mother's Day in Japan. Almost 50% of mothers asked to check one answer in a questionarrie: "What would you like to get from your kids or your husband?" chose "Whatever, if it's given with the feeling of gratitude". Others wanted to be invited to eat out, to get accessories or some little thing, a carnation or they didn't want anything. 50% of children, asked what they gave their mothers last year, said that it was a carnation or another flower. Others presented accessories or some little thing, a piece of clothing, food or confectionery.

Dziś druga niedziela maja, a więc Dzień Matki. Matki i dzieci i prezentach na portalu o życiu codziennym:

Co chciałabyś dostać na Dzień Matki od dzieci lub męża?
(3443 osoby, odpowiedzi do wyboru)

49,6% - cokolwiek, jeśli będzie to z uczuciem wdzięczności
26,4% - chcę zostać zaproszona do restauracji
12.5% - biżuterię lub jakiś drobiazg
12.1% - nie potrzebuję prezentu
11.2% - goździka

Co w zeszłym roku podarowałaś/eś mamie na Dzień Matki?
(4181 osób)

25.6% - goździka
22.0% - innego kwiatka
19.5% - produkt spożywczy, słodycze
17.8% - ciuch
17.8% - biżuterię lub jakiś drobiazg


małpa kąpielowa, dziecko! | a bathing ape, kid!


the city | miasto i okolice Link 12.05.2008 :: 14:51 Komentuj (2)


[Tokio, Shibuya, Harajuku]


If you're bored with duckies. | Jeśli już ci się znudziły kaczuszki.


pałeczki | chopsticks


life | Ĺźycie i zwyczaje Link 13.05.2008 :: 17:35 Komentuj (11)


[Tokio, Bunkyō, Ochanomizu Campus]


I'm too tired to write the English summary today. But I'll do it, I promise. ^_^v

Ostatnio autor tego bloga zapytał mnie mailowo o to, jak należy się obchodzić z pałeczkami, ale nie o to jak je trzymać (czego instruktaży jest w sieci mnóstwo), ale np. jak je czyścić. Zrobiłam więc mały rekonesans wśród znajomych i mogę napisać, że...

... z pałeczkami nikt się cacka. Pałeczki to tutaj najbardziej powszechne sztućce (czy definicja "sztućca" pozwala na takie wyrażenie?). Oczywiście pewnie w każdym domu (pewnie, bo we wszystkich nie byłam) są łyżki i widelce, bo Japończycy lubią jeść spaghetti (inna sprawa, że często pałeczkami) oraz ryż z sosem curry - obowiązkowo łyżką. Jednak większość potraw spożywają pałeczkami i traktują je tak zupełnie zwyczajnie, bez żadnego namaszczenia, jak my łyżki i widelce - myje się je normalnie płynem i gąbką z innymi naczyniami, czasem zostawia na cały dzień w zlewie, czasem brudne zasychają - zwykłe ciężkie życie sztućca. (Ciekawe, co łyżka na to...) Ale nie można ich wkładać do zmywarki, tak jak sztućców z drewnianymi rączkami.

... są pałeczki jednorazowe, jak na zdjęciu, pałeczki wielorazowe do jedzenia, takie jak najczęściej można dostać w Polsce, w tym pałeczki publiczne na uczelnianej stołówce, a także dłuższe od nich pałeczki do gotowania - wszystko z bambusa lub drewna, a u moich chińskich i koreańskich znajomych także pałeczki metalowe. Chyba wszystkie możliwe rodzaje pałeczek pokazano na blogu Ping Mag (spostrzegawczy znajdą też metalowe).

... pałeczki są zazwyczaj okrągłe w przekroju, przez co trudno jest je oprzeć o brzeg miseczki lub talerza, ponieważ stamtąd spadają (tak się turlają). Dlatego używa się podstawek. Można też sprawić sobie dizajnerskie pałeczki, które położone płasko nie dotykają końcami powierzchni.

... a propos dizajnu, można też mieć silikonowe (wg reklamy bardziej higienicznie) pałeczki do gotowania z małą łyżeczką w drugiej strony.

... posługiwanie się pałeczkami z dwóch stron jest wcale nierzadkie. W Japonii w towarzystwie rzadko kiedy je sie tak, że każdy osobno ma swoje jedzenie na swoim talerzu. Talerz ma się swój, ale potrawy podane są na środku stołu do ogólnego użytku. Każdy je wszystkiego po trochę. I właśnie kiedy bierze się coś z półmiska ogólnego, a nie ma ogólnych pałeczek (często są), dobre maniery nakazują wziąć to drugim końcem swoich pałeczek - nie tym przez cały czas ślinionym podczas jedzenia. W rodzinie i śród przyjaciół nie trzeba obracać.

Na koniec jeszcze jedna ważna rzecz dotycząca manier, którą znam z autopsji. Przyjrzyjmy się zdjęciu na górze. Kiedy jednorazowe pałeczki (najczęstsze w restauracjach) się rozłamuje, w miejscu złączenia zdarzają się drzazgi. Koleżanka w Polsce pokazała mi patent przywieziony z Japonii - jeśli się te końce potrze o siebie, to się tak jakby zeszlifują i po problemie. Zrobiłam tak podczas kolacji w restauracji sushi z moją japońską rodziną. Zdążyłam wykonać jeden ruch trący, kiedy zapadła wymowna cisza:
Tata: Marto...
Ja: Taaak...
T: Co robisz?
J: Trę pałeczki...
T: Dlaczego?
J: Bo są na końcach chropowate i mogą mieć drzazgi.
T: Gdzieś ty się tego nauczyła?
J: Koleżanka mi powiedziała. Robiła tak w Japonii...
T: To jest raczej wulgarne.
J: Rozumiem.
T: Wystarczy je dobrze przełamać, żeby nie było drzazg.
J: Rozumiem.
T: Nie rób tak więcej.
J: Dobrze. Rozumiem.


dziewczyny w harajuku | girls in harajuku


people | ludzie i historia Link 14.05.2008 :: 16:42 Komentuj (6)

Tokio, Shibuya, Harajuku

Przypadkowo przechodzące panie. | Random passers-by.


















przerwa obiadowa | lunch break


life | Ĺźycie i zwyczaje Link 15.05.2008 :: 17:13 Komentuj (7)






[Tokio, Bunkyō, Ochanomizu Campus]


Well, there's nothing to write about in English, as in Canada lunch break is quite an obvious thing. But we don't have it in Poland, so I had to take pictures. I think we should actually import this brilliant idea. ;)

W piątej minucie tego programu o japonistyce UAM reporterzy dziwią się, że około południa studenci mają tylko piętnaście minut przerwy między kolejnymi zajęciami. Ja też się dziwię, a co! Człowiek się szybko przyzwyczaja do dobrego i ja też po kilku miesiącach życia z przerwą obiadową dziwię się, że przez cztery lata jadałam lunche z automatów - z jednego kawa, z drugiego batonik i biegiem na zajęcia.

A tu od podstawówki (w przedszkolu cały czas jest przerwa, to się nie liczy) aż do pracy w południe wszyscy odkładają na bok swoje obowiązki i wychodzą coś zjeść. Na naszej uczelni zajęcia kończą się o 12.10, a kolejne zaczynają o 13.20. W obrębie kampusu mamy stołówkę widoczną na zdjęciach, a także sklep oraz bar ze spaghetti. Na stołówce posiłki wydawane są od 11.30 do 14.00 i ci, którzy nie lubią tłoku i ścisku wybierają się tam przed lub po 12.10. Zdjęcia są z trzynastej.

Najpierw oglądamy plastikowe propozycje, po czym z tacą przesuwamy się wzdłuż (na zdjęciu pustej) lady i kiedy przyjedzie nasza kolej, mówimy paniom nazwę potrawy. Nawet jeśli zdążymy zapomnieć, to możemy przeczytać ją na karteczce nad głową, a jeśli nie umiemy, to możemy też paniom pokazać. Następnie udajemy się do kasy, jak pani w kraciastej koszuli na zdjęciu trzecim, a po posiłku odnosimy brudne naczynia, jak panie z lewej.

Może byśmy wprowadzili przerwę obiadową w Polsce?


rozbrajająca uprzejmość | kindness


life | Ĺźycie i zwyczaje Link 16.05.2008 :: 19:25 Komentuj (8)




Japończycy są mili. I uprzejmi. I się nie kłócą. I ta postawa jest całkowicie rozbrajająca dla kogoś pochodzącego z kraju, w którym pretensje wyraża się otwarcie, a ironia jest dowodem błyskotliwości.

Weźmy sytuacje rowerowe. Mniej więcej raz w tygodniu zdarza się, że ktoś wyskakuje nagle ze sklepu na chodnik, że ktoś jadący przede mną nagle skręca mi prosto pod koła, że ktoś idzie jedną stroną chodnika i nagle, mając przed sobą pustą drogę, schodzi na drugą stronę, którą akurat jadę ja, że nagle się zatrzymuje, albo w ogóle idzie i pisze maila na komórce i nie patrzy przed siebie. W październiku, po gwałtownym hamowaniu i zatrzęsieniu się z gniewu już nabierałam powietrza, żeby wyrazić swoje niezadowolenie: "Proszę trochę patrzeć pod nogi!", kiedy nieuważny pieszy pochylał się miarowo w lekkim ukłonie i powtarzał: "Przepraszam, najmocniej przepraszam, przepraszam..." Mnie odbierało głos i momentalnie robiło mi się głupio, że temu komuś jest tak przykro, że wcale nie ma zamiaru się ze mną kłócić, że co ja sobie wyobrażam, że po chodniku jeżdżę, a ja chciałam na niego/nią krzyczeć. Reflektowałam się - głowa w dół i: "Nie, to ja przepraszam, tak mi przykro, najmocniej przepraszam…"

Teraz przepraszam od razu, zresztą piesi też - pisk hamulców to sygnał do rozpoczęcia duetu: Sumimasen! A, ie ie, sumimasen! Gomennasai! Sumimasen deshita!. Przepraszam nawet wtedy, kiedy po polsku bym podziękowała: kiedy ktoś idący przede mną wąskim chodnikiem zejdzie bardziej na bok, żebym mogła przejechać. Po polsku też na początku mówi się "przepraszam" w sensie "przepraszam, ale chcę przejechać", a później się co najwyżej dziękuje, natomiast tutaj używa się raczej słowa "sumimasen", które najczęściej tłumaczy się jako "przepraszam", a które w tym kontekście oznacza i podziękowanie za ustąpienie z drogi i przeprosiny za sprawienie kłopotu. I to jest super fajne z tym kraju. Możemy się śmiać, że Japończycy bez przerwy się przepraszają, ale gdybyśmy w Polsce "przepraszali się", czyli zwracali uwagę na to, by ludziom dookoła nie sprawiać kłopotu, choć w połowie tyle, co oni, to żyłoby się nam o wiele milej. O, natchnęło mnie to do napisania jutro o niesprawianiu kłopotu.

Po drugie, tutaj podobno, jak mi powiedział jeden profesor, ironizują tylko babcie. Takie mądre, doświadczone staruszki, co to już wszystko wiedzą i mogą się ponabijać z życiowych żółtodziobów. A młodzież w ogóle nie łapie ironii, co szczęśliwie wychodziło mi dotąd na dobre (dotąd, bo teraz już z nimi nie ironizuję), jak na przykład na treningu piłki nożnej. Boisko chłopców od boiska dziewcząt dzieli tylko biała linia i chłopcom zdarza się czasem kopnąć piłkę do nas. Dostałam taką mocno kopnięta piłką, wszyscy się przerazili, a chłopcy przybiegli przepraszać. Niestety ból wywołał moją skrywaną prawdziwą naturę i pocierając trafione ramię odpowiedziałam im na to: "Jasne! Nie ma sprawy! Bawcie się dobrze..." Na co koleżanki zareagowały: "Ojej! Jaka ty jesteś miła! Oni cię tak mocno piłką uderzyli, a ty im jeszcze życzysz, żeby się dobrze bawili! No naprawdę, jakie to miłe!" Zdezorientowana byłam tylko przez chwilkę, po czym szybko odrzekłam: "E, to nic takiego!" i doszłam do wniosku, że lepiej szczerze życzyć komuś miłej zabawy. ;)

Ja wiem, że to brzmi jak przedszkolna pogadanka o "proszę", "przepraszam" i "dziękuję", ale okazuje się, że to naprawdę tak jest, że człowiek czuje się lepiej, kiedy ludzie dookoła uśmiechają się i kłaniają zamiast warczeć i krzywo patrzeć. Po prostu peace and love! (^_^)v


fuji | fuji


the city | miasto i okolice Link 17.05.2008 :: 14:22 Komentuj (5)






[Pref. Saitama, Kasukabe]


In Japan there's not only Mount Fuji but also fuji - the Japanese Wisteria. It usually grows on such roof-like constructions. It's not only beautiful, it's also edible - you can try boiled young buds or blanched flowers. Seeds, although they contain the toxic wistarin, can be used as medicine.

Oto fuji - po polsku glicynia japońska, glicynia kwiecista, słodlin japoński, wisteria japońska. Rośnie najczęściej na takich specjalnie dla niej zbudowanych kratko-dachach, np. w tokijskim zoo w Ueno. Wg polskiej Wikipedii jej zastosowanie kończy sie na byciu ozdobną. Z japońskiej dowiadujemy się natomiast, że można również młode pędy po ugotowaniu spożywać przyprawione np. miso lub prażone, a kwiaty blanszowane w zalewie słodko-kwaśniej lub w panierce tempura. Nasiona zawierają toksyczny wistarin, ale w małych ilościach mają zastosowanie lecznicze.

Nie mogę napisać, że Japończyk zje wszystko, bo to nieprawda, ale trzeba przyznać, że kuchnia japońska jest w porównaniu z polską niezwykle różnorodna. Nie tylko dlatego, że występuje tu mnóstwo gatunków owoców morza niedostępnych u nas, ale też dlatego, że Japończycy zdają się być większymi smakoszami i jedzą różne rzeczy tylko po to, żeby sprawdzić, jak to smakuje. Wszak nie umarliby z głodu, gdyby któregoś roku nie zakwitły wisterie lub chryzantemy. ;)

Są przez to bardziej odważni w kuchni i dzięki temu jedzą również to, co występuje i w Polsce, ale czego my nie pojmujemy w kategoriach pożywienia. Ja na przykład przepadam ze spaghetti z pokrzywą. A moja koleżanka (Wero - buziaki! ^_^) doświadczyła obrzydzenia, kiedy jej znajomy Japończyk postanowił jej zaimponować i zabrał ją do drogiej restauracji na rarytas - gotowane wieprzowe... żyły. :D

Z drugiej strony te kulinarne eksperymenty kosztują co roku życie setki wielorybów. Wczoraj w wiadomościach japoński Greenpeace pokazał próbkę wielorybiego mięsa z zarekwirowanej ponad tony, którą "badacze" wzięli sobie jako prezent dla rodziny i znajomych.

PS. Ooo, miałam dzisiaj napisać o niesprawianiu kłopotu... Zapomniałam. Jutro napiszę. Albo kiedy indziej.


butelka ze słomką | a bottle with a straw


life | Ĺźycie i zwyczaje Link 18.05.2008 :: 14:07 Komentuj (5)








So this is the first time in my life when I see a regular plastic bottle but with a straw which can be inserted into the cap. I'm so surprised. No, really. Maybe it's because I've been studying all day long - everything that's not books becomes sooo intriguing. ;)

Tak dzisiaj zamulam nad książkami cały dzień (a zza okna dochodzą śmiechy i stukot szpilek) i pewnie dlatego moja zdolność oceny rzeczy interesujących jest nieco zaburzona, ale właśnie przed chwilą kupiłam sobie w automacie kawkę w butelce i tak mnie zaintrygowała, że muszę ją pokazać. Zwykła plastikowa butelka, ze zwyczajną nakrętką, którą można odkręcić, ale można też przebić, jeżeli ktoś ma kaprys, żeby pić ze słomki. No naprawdę, wystarczy się zamknąć na jeden dzień z nauką i człowiek zaczyna się wszystkiemu dziwić jak dziecko. Świat staje się taki ciekawy. ;)


hentai-gana | hentai-gana


life | Ĺźycie i zwyczaje Link 19.05.2008 :: 14:51 Komentuj (5)




Tomorrow I have a test on this scribble. It's really fascinating. I have to write about it one day. And now I'm just going back to studying.

Jutro mam test z tych piekielnych bazgrołów. Napiszę o nich, ponieważ są po prostu fascynujące. A tymczasem, ponieważ w sześć godzin uczciwej nauki opanowałam zaledwie 3/4 materiału i to dopiero z początku semestru, to na tym kończę blogowanie, prysznic, kawka i do jutra! ;)


nierobienie kłopotu | not putting in trouble


life | Ĺźycie i zwyczaje Link 20.05.2008 :: 14:42 Komentuj (10)




[Tokio, Shibuya]


Japanese usually care not to cause any trouble or inconvenience to people around. Silent mode in a mobile phone is called "manners mode" and is more than obvious on a train. I once called my friend who cancelled ma call and wrote me a message: "I'm on a train now. Send me a mail."
I've never seen any anti-smoking campaing here, but last year there were tv spots encouraging people to buy portable ashtrays (2nd link) so they don't dump cigarettes in the streets.


Przypomniało mi się, że miałam napisać o niesprawianiu kłopotów. Nie będę się tutaj rozwodziła, ponieważ tę kwestię wystarczająco dobrze wyjaśniła Ewa Grave w książce Hokkaido - Japonia bez gejsz i samurajów. Podam za to przykłady.

Wyciszenie telefonu komórkowego nazywa się manā mōdo (wyrażenie utworzone z angielskich słów manners - maniery i mode - tryb) i jest bardziej niż oczywiste w miejscach publicznych. Dzwonię raz do koleżanki, która kasuje połączenie. Po chwili dostaję wiadomość: "Nie mogę teraz rozmawiać, bo jestem w pociągu. Napisz mi maila." Ktoś gadający w metrze ściąga na siebie spojrzenia zaskoczonych i zniesmaczonych współpasażerów. Podobnie zresztą w barze, o czym przekonałam się na własnej skórze dwa dni po przyjeździe do Japonii.

Nie spotkałam się z żadną kampanią społeczną zniechęcającą do palenia papierosów. Za to w zeszłym roku leciały w telewizji spoty promujące przenośne popielniczki - metalowe pudełeczka na pasku, do których wciska się spalone papierosy. Rak płuc lub zaburzenia erekcji nie są takim problemem jak rzucanie petów na chodnik. ;)

No i jeszcze na przykład zwyczaj płacenia w restauracji rachunku po równo (również na randkach) też podobno wynika z chęci uniknięcia stawiania partnera w kłopotliwej sytuacji. No cóż, drogie panie, wszystko ma swoją cenę. ;) Ale za to Koreańczycy płacą za swoje kobiety i jeszcze noszą ich torby, jak nam ostatnio wyjaśniali studenci z Uniwersytetu w Pusan (Korea Płd.).


manga made in japan ^_^v


culture | kultura i sztuka Link 21.05.2008 :: 14:17 Komentuj (6)


[characters from "rozen maiden" by sennin]


So today during the lecture there was a girl sitting one row in front of me. I peeked at her notes, because I saw some very nice sketches of manga characters and I was so impressed by their quality that I had to take pictures, which you can see above. They're from the animation called "Rozen Maiden".

Siedziałam sobie dzisiaj na wykładzie z historii sztuki i zauważyłam, że dziewczę przede mną ma na notatkach jakąś mangową postać narysowaną, jak dla mnie, całkiem profesjonalnie. Przypomniałam sobie, jak w czasach mojego własnego zainteresowania mangą ludzie wysyłali do magazynu "Kawaii" swoje dzieła, sama nawet raz wysłałam Vegetę z Dragon Ball'a na konkurs świąteczny. Potem nawet ktoś wydał jakiś komiks, a Waneko wydało podręcznik do rysowania mangi. I nie wiem, jak to wygląda teraz, ale te 10, 7 lat temu wychodziło to Polakom raczej koślawo. I nie wiem, jakie wrażenie robią na dzisiejszych znawcach mangi te szkice, ale mnie ich jakość w połączeniu z szybkością i łatwością wykonania tak zdziwiły, że po prostu musiałam zrobić im zdjęcia. No i do tego jeszcze fakt, że to Japonka i że to jej rysunki na notatkach - taki kawałek najbardziej zwyczajnego japońskiego życia. To postacie z anime Rozen Maiden (tutaj fragment pierwszego odcinka z angielskimi napisami). Ktoś zna?


"smacznego" | "bon appetit"


life | Ĺźycie i zwyczaje Link 22.05.2008 :: 11:02 Komentuj (5)


[pref. Saitama, Fujimino]


A reader asked what Japanese say before and after the meal. Usually before you start eating in Japan you say itadakimasu which translates as "I humbly receive" but is not necessarily as dramatic as it sounds. After you've eaten you should say gochisōsama desu/deshita which translates "that was a feast!" and is supposed to simply express the meaning of "thank you". ;)

b.YISK pyta tym razem, co się w Japonii mówi przy jedzeniu.

Przed posiłkiem mówi się itadakimasu, co oznacza dosłownie "uniżenie przyjmuję" i mówi to osoba jedząca o sobie, a nie do kogoś jak w polskim "smacznego". Tłumaczenie polskie brzmi dramatycznie, ale chyba łatwo się domyśleć, że nikt w rzeczywistości nie czuje się szczególnie uniżony i nie przyjmuje posiłku ze łzami wdzięczności w oczach. Mamy taką tendencję do uważania Japończyków za wręcz histerycznie uniżających się na podstawie tłumaczeń różnych zwrotów grzecznościowych, kiedy to są po prostu formy, wyrażenia zwyczajowe. To tak samo prawdziwe jak wniosek, że Polacy są narodem szczególnie dbającym o pozytywne wrażenia smakowe swych bliźnich, ponieważ życzą sobie smacznego.

Po posiłku mówi się zazwyczaj gochisōsama desu/deshita, co w dosłownym tłumaczeniu wychodzi na: "ale była uczta!", a oznacza "dziękuję". Ale na przykład w barach lub restauracjach słyszę często po prostu arigatō gozaimas/gozaimashita - "dziękuję" jako komunikat dla obsługi, że się już skończyło. Przy czym rzadko ktokolwiek artykułuje to wyraźnie - zazwyczja burczą pod nosem i wychodzi z tego coś mniej więcej w rodzaju "goshissamaaa..." albo "arigazzaimasssss..." ;)


bębny w chramie | drums in a shrine


culture | kultura i sztuka Link 23.05.2008 :: 15:45 Komentuj (2)

The word taiko indicates the Japanese drum, although it actually means "a drum" in general and is often used in this meaning when writing about different types of drums. The word for drums like in a rock band is doramu - from English. The pictures show the drummers' performance in the Kumano Jinja shintō shrine during the Flower Festival on April 6th this year.

Taiko - słowo znane w Polsce z występów grupy Yamato oznacza tak w ogóle bęben, a nie tylko bęben japoński. Ale to w teorii - kiedy się pisze o różnych rodzajach bębnów, to wtedy często używa się tego słowa w znaczeniu ogólnym, ale już wyszukiwanie "taiko" wśród obrazków daje w rezultacie same bębny japońskie. Na bębny w takim rockowym zestawie perkusyjnym mówi się z angielska doramu.

Zdjęcia pochodzą z obchodów Święta Kwiatów w shintoistycznym chramie Kumano Jinja w pobliżu mojego akademika (6 kwietnia 2008).










[Tokio, Itabashi, Kumano]


bębny w świątyni | drums in a temple


culture | kultura i sztuka Link 24.05.2008 :: 07:40 Komentuj (3)








[Tokio, Bunkyō]


Drummers performing during the celebration of the historical Buddha Shakyamuni's birthday celebration in Gokoku-ji temple on April 6th.

Występ bębniarzy podczas obchodów urodzin buddy historycznego - Siakjamuni'ego 6 kwietnia 2008 w świątyni Gokoku-ji.


emo | emo


the city | miasto i okolice Link 25.05.2008 :: 16:58 Komentuj (14)




[Tokio, Shibuya, Harajuku]


If I were ten years younger, I'd be emo now. Aren't these clothes fantastic? ^_^v

Gdybym była dziesięć lat młodsza, to bym teraz była emo. Czy te ciuchy nie są fantastyczne? ^_^v



nad morzem | at the seaside


the city | miasto i okolice Link 26.05.2008 :: 12:05 Komentuj (3)






[pref. Kanagawa, Kamakura]


All the Japanese beaches I've seen by now (3) didn't really encourage me to lay on the sand without a blanket. ;)

Wszystkie plaże (w sumie 3), jakie dotychczas widziałam w tym kraju nie zachęcają raczej do biegania boso i leżenia na piasku bez koca. ;)


co z tym morzem | what's with that sea


the city | miasto i okolice Link 27.05.2008 :: 14:53 Komentuj (3)




[Pref. Ishikawa, Kanazawa, Morze Japońskie | The Sea Of Japan]


[Tokio, Minato, Odaiba, Zatoka Tokijska | Tokyo Bay]


In Poland the sea is a tourist attraction, so when we go to the seaside, we get excited, collect shells, lay on the beach and feel special. But here the sea is everywhere and people are rather used to it. At least they were really surprised to see me hunting for pretty shells. ;)

U nas morze jest w jednym miejscu i dla większości stanowi atrakcję turystyczną. Kto będąc nad morzem nie zbierał muszelek? Tutaj natomiast morze jest wszędzie i tak wszystkim spowszedniało jak nam rzeki. Są miejsca, w których morze się tylko podziwia, ale wzdłuż większej części linii brzegowej po prostu się je używa, a więc i zaśmieca. Podejrzewam jednak, że piasek jest ciemny nie tylko dlatego, że jest brudny, ale też po prostu ma inny kolor niż np. piasek nadbałtycki (np. na Okinawie też jest jasny), a do tego plaże są bez przerwy wilgotne, ponieważ między kolejnymi przypływami wysycha tylko cienka warstwa piasku. Pamiętam, że jak byłam 12 lat temu w Anglii, to plaże w miasteczku Torquay były wręcz zamulone po przypływie. No i do tego pełno glonów, ryb i śmieci przyniesionych z morza. Myślę, że to wszystko składa się na taki wygląd tych plaż.

Na zdjęciach plaża na tzw. prowincji - okolica mnie zanieczyszczona przez przemysł i miasto, ale za to pełna śmieci z Korei. Ja zbieram muszelki, a tata z rodziny, u której mieszkałam ustawia w komórce aparat, żeby zrobić mi zdjęcie, bo to takie śmieszne, że ktoś chce to zbierać. ;) No i morze w Tokio, które plaż nie posiada.


spadająca sakura | falling sakura


the city | miasto i okolice Link 28.05.2008 :: 17:35 Komentuj (7)






[Tokio, Itabashi]
[I do tego leci mi "Spadam" Comy. Spadaaam... Powoli spadaaam... ;) ]



A jutro będzie raczej słowo niż obraz.

Dziś kilka słów wstępu, żeby jutro zamieścić już tylko właściwy tekst. (Nie ma to nic wspólnego z powyższymi zdjęciami.) Mówi się często, że Japończycy są przewrażliwieni na punkcie czystości, co ilustruje się zdjęciami pracowników biurowych w białych antybakteryjnych rękawiczkach. Jak każda niesamowita historia, która dociera do Polski z Japonii odległej i tajemnej, tak i w tym przypadku jest to rozdmuchany skrajny przykład, który dziwi nawet większość Japończyków.

Ja osobiście nie czuję wielkiej różnicy w porównaniu z Polską lub Kanadą. No, może poza tym, że z wyjątkiem kilku miejsc w parkach i przy świątyniach, nie widziałam w Tokio kawałka uklepanej ziemi, z której mogłoby się zrobić błoto. Wszystko jest pokryte asfaltem, brukiem lub trawnikiem. Poza tym, mimo że na ulicach nie ma śmietników, ostatnio bardzo zaskoczył mnie widok kilku śmieci rozrzuconych po chodniku przez wichurę.

Nie odczuwam jednak jakiejś paranoi czystości. Administracja na moim kampusie jest rozbudowana, ale nikt z pracowników żadnego z dziekanatów lub bibliotek nie nosi rękawiczek. Gumowe ma tylko obsługa gabinetu lekarskiego oraz kuchni.

Tym bardziej zaciekawił mnie felieton lekarza, profesora Kōichirō Fujita zaniepokojonego przewrażliwieniem swych rodaków na wszelki brud. Postanowiłam więc przetłumaczyć go i zamieścić tutaj. Nie jest to tekst szczególnie błyskotliwy, właściwie niewiele można się z niego dowiedzieć. Nie jest to również, co bardzo ważne, tekst reprezentatywny dla całej myśli japońskiej (cokolwiek to znaczy) - nie należy go uogólniać do opinii wszystkich mieszkańców tego kraju.

Jest to po prostu jeden z wielu głosów w jednym z wielu tygodników. Tak jakby po prostu wziąć gazetę do ręki, przerzucać od niechcenia strony i trafić na jakiś tekst. Chciałabym, żeby było to przede wszystkim doświadczenie lektury japońskiego magazynu.

Do jutra! ^_^v


chore serca | ill hearts


life | Ĺźycie i zwyczaje Link 29.05.2008 :: 17:17 Komentuj (2)


[Shūkan Kin'yōbi]


Pułapki czystego społeczeństwa, cz. II:
CHORE SERCA CZYSTEGO SPOŁECZEŃSTWA
Lepiej, żeby było czysto niż brudno, a to też jest kwestia umiaru. Przesadna czystość rodzi swego rodzaju chorobę duszy.

Kōichirō Fujita
ur. 1939, profesor nadzwyczajny Tokijskiej Akademii Medycyny i Stomatologii, profesor Uniwersytetu Nauk Humanistycznych, autor wielu publikacji, m.in. "Czystość jest chorobą", "Brudek - nauka o zdrowiu"




Dobrze jest dbać o czystość. Jednak dbałość nadmierna prowadzi do obniżenia odporności i wystąpienia takich dolegliwości jak atopia lub astma. Japonia stała się najbardziej na świecie przesadnie czystym środowiskiem.

My, żyjący w czystym społeczeństwie, całkowicie wyeliminowaliśmy brud nie tylko fizyczny - również nasze oczekiwania wobec tego, jacy powinni być ludzie, zupełnie się ujednoliciły. Staliśmy się społeczeństwem, w którym nie widać odmienności. Nie zauważamy jednak, że w takim społeczeństwie, pozbawionym elementu innego, nie ma spokoju ducha.

Większość brutalnych zbrodni, które wstrząsnęły nawet światem wydarzyła się w porządnych dzielnicach, gdzie nie było widać żadnego odstępstwa od normy. W niespokojnych okolicach, zamieszkałych przez różnych ludzi, w miejscach, gdzie niejedno zobaczysz, nie zdarzają przypadki zabicia z zimną krwią rodzonego dziecka lub rodziców, którzy dali mordercy życie.

My, ludzie, jesteśmy istotami tworzącymi cywilizację i kulturę. Dlatego tak musiało być, że nasze otoczenie czynimy wciąż jeszcze czystszym, jeszcze przyjemniejszym, jeszcze wygodniejszym. Ale stworzyliśmy też wielką pułapkę. Komórki, z których się składamy, są takie same jak dziesięć tysięcy lat temu i nawet jeśli żyjemy w nowoczesnym świecie, to dopóki nie postaramy się żyć w warunkach zbliżonych do tych sprzed dziesięciu tysięcy lat, dopóty nie osiągniemy zdrowia fizycznego i psychicznego.

Stworzone przez nas czyste społeczeństwo likwiduje brud i odmienność, czego rezultatem jest wzrastająca liczba osób cierpiących na choroby umysłowe.

Choroba polegająca na wciąż powtarzanym myciu rąk zwie się syndromem szopa pracza [dosłowne tłumaczenie terminu japońskiego, po polsku "fobia czystości"?]. Są też ludzie, którzy nie spoczną dopóki po wielokroć nie sprawdzą wszystkich kurków przy kuchence i kranie, wszystkich kluczy w drzwiach, itp. To również choroba, zwana syndromem klucza w drzwiach [dosł. tłum. jap.].

Wzrosła liczba osób cierpiących na zaburzenia psychiczne nazwane zbiorowo nerwicami natręctw. Myją bez przerwy ręce w obawie przed bakteriami, sprawdzają co chwilę klucze w drzwiach, etc.

Ostatnio producent słodyczy, firma Meiji przeprowadziła ankietę: "Nerwice natręctw na tle czystości". Wzięły w niej udział 20 063 osoby powyżej piętnastego roku życia. Wyniki wskazują, że jedna na dwadzieścia badanych osób może cierpieć na tego rodzaju nerwicę, z czego najwięcej osób chorobliwie brzydzi się mikrobów lub fekaliów.

Odkryto, że u osób dotkniętych nerwicą natręctw występują zaburzenia w przewodzeniu impulsów nerwowych. To powoduje, że niezależnie ile razy chory umyje ręce lub zamknie drzwi, z mózgu nie dociera sygnał, że już wystarczy.

"Dbam o to, żeby nie stawać na progu, kiedy przechodzę przez drzwi." "Na rogach budynków skręcam zawsze pod kątem prostym". Ludzie o takich skłonnościach sami zdają sobie sprawę z tego, jakie to głupie, ale nie potrafią przestać. Nie rozumieją, dlaczego tak się dzieje, a to z kolei wywołuje w nich niepokój. A po prostu nie pozwala im na to mózg. Jeśli te objawy się nasilą, to jest to już nerwica natręctw.

Czyste społeczeństwo przyniosło nam, ludziom współczesnym, dolegliwości alergiczne w rodzaju atopii lub astmy, a także "choroby duszy" - nerwice natręctw.


Źródło: Shūkan Kin'yōbi (tygodnik "Piątek"), nr 702 z dnia 16.05.2008


chińskie zupki | instant noodles


life | Ĺźycie i zwyczaje Link 30.05.2008 :: 16:01 Komentuj (8)








The highest consumption of instant noodles in Japan is being noted in the northern prefectures (in Aomori even 60 cups per person in a year), while the lowest is observed in Okinawa. It seems to be related to long winters in the north, where big quantities of fallen snow don't really encourage people to go out for shopping.

Okazuje się, że największe spożycie takich zupek instant w Japonii odnotowuje się w północnych prefekturach (w Aomori nawet średnio 60 misek na osobę rocznie), a najmniejsze na Okinawie. Jak podejrzewają autorzy notatki prasowej na ten temat, wiąże sie to zapewne z długimi zimami, podczas których na dworze zalegają grube warstwy śniegu, niezbyt zachęcające do wycieczek na zakupy. Innymi słowy, im więcej jesz zupek, tym częściej siedzisz w domu. Aż mi wstyd, że mam dwie. ;)


archiwum | archive
2017
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty

linki | links
Scholars about Japan
Japoniści o Japonii

Japonica Creativa

kategorie | categories
the city | miasto i okolice(55)
heritage | świątynie i zamki(11)
culture | kultura i sztuka(15)
people | ludzie i historia(34)
life | Ĺźycie i zwyczaje(65)
PL in JP | polska w japonii(7)

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl