t o k i o i o k o l i c e
tokyo and surroundings

Welcome to Japan which sometimes is so different from Canada or Poland that I just have to take a picture. And sometimes so ordinary that... I have to do the same to prove that Japan is not the stereotypical essence of exotic but a country where people live quite like the others. English text is a summary of Polish explanation, however do not hesitate to follow the links, as they usually lead to Japanese and English websites anyway. And pardon my English, please. ^_^v

Zapraszam do Japonii w której nie wszystkie kobiety to gejsze lub lolity z Harajuku i nie wszyscy mężczyźni mają czarny pas w karate, do Japonii, w której nie panuje kult kapcia, w której nie każdy posiłek to surowa ryba i w której nie istnieje zawód "upychacza pasażerów do pociągów metra", et cetera, et cetera…

Zapraszam do Japonii, w której codziennie po prostu jeżdżę na uczelnię, w drodze powrotnej po prostu kupuję mleko, chleb, pomidory, w której co tydzień robię pranie, oglądam seriale, a co miesiąc płacę rachunek za komórkę i kupuję podpaski (sic! w Japonii ma się wszystko tak samo jak w Polsce!).

Na moich zdjęciach postaram się pokazać ten kraj takim, jakim naprawdę jest - czasem rzeczywiście tak różnym do Polski, że aż wyjmuję aparat, ale najczęściej tak mało egzotycznym, że… też wyjmuję aparat, by mieć dowód na to, że Japonia to nie gabinet osobliwości, tylko miejsce, gdzie ludzie żyją podobnie jak my.


Marta Newelska
studentka V roku japonistyki na | pursuing Masters in Japanese at
UAM Poznań,
członkini i były prezes | member and former president of
Japonica Creativa,
członkini organizacji | member of
Japan Return Programme,
obecnie stypendystka na | currently a scholarship recipient at
Tokyo Ochanomizu University
e-mail: mishima(at)wp.pl



w japonii mają ulice | they have streets in japan


the city | miasto i okolice Link 06.10.2008 :: 15:45 Komentuj (13)


[zdj. 1]


[zdj. 2]


[zdj. 3]


[zdj. 4]


[Ooops, I'm sorry, I forgot to write the English version. I'll do it some day in the future.]

Wśród Europejczyków istnieje przekonanie, że japońska struktura miasta, a więc i system adresowania są wręcz niepojęcie skomplikowane i dowodzą tylko, jak bardzo dziwaczni są ci Japończycy, którzy nie mogą „po ludzku” ponazywać ulic. Barthes w „Imperium znaków” zachwyca się tym, jak łatwo można się pogubić w tym ich galimatiasie. Cóż, pogubić to się można nawet w Opolu, jeśli się nie zna języka i przez całe życie funkcjonowało się w innym systemie podziału miasta.

Jeśli obiektywnie spojrzeć na dwa systemy: numerowania domów wzdłuż ulic oraz numerowania kwartałów i działek, nie można osądzić, że któryś z nich jest rzeczywiście łatwiejszy. Są różne i w zależności od przyzwyczajeń zazwyczaj każdemu łatwiej jest posługiwać się jednym z nich, ale na własnym przykładzie wiem, że to absolutnie żaden problem nauczyć się obu. W Tokio, największym, najciaśniejszym i najbardziej skomplikowanym mieście Japonii zgubiłam się raz – w dwa dni po przyjeździe, kiedy jeszcze po prostu w ogóle nie znałam okolicy. Wystarczyło jednak kupić dobrą, aktualną i szczegółową mapę, czasem upewnić się co do drogi u pana dzielnicowego, żeby śmigać niczym z GPS’em. Przejechałam na rowerze prawie całą stolicę i nikt mnie nie przekona, że to było trudne.

Znaczenie ma również wielkość miasta – tak jak łatwiej się poruszać po Opolu niż po Warszawie, tak całe miasta Nagasaki lub Hakodate wydają się proste jak pojedyncza tokijska dzielnica. I dlatego, jeśli się zrozumie Tokio (co zrobimy na podstawie mapy w kolejnym artykule), to wszędzie indziej można sobie poradzić z mapą, a w większości miejsc nawet bez.

W Japonii są ulice i wiele z nich ma nazwy, ale służą one do wyznaczania drogi, a nie adresu (zdj. 1). Kierowcy, rowerzyści itp. znają te nazwy, jednak już ludzie, którzy na co dzień poruszają się metrem, niekoniecznie. Raz zdarzyło mi się przegapić znak informacyjny (zdj. 2) i na samym skrzyżowaniu zapytałam przechodnia: „Przepraszam, czy Kasuga-doori to jest ta ulica, czy następna?”, „Przepraszam, ale nie wiem, jak te ulice się nazywają.”

Można mieszkać przy ulicy, z oknami na jezdnię i dla wyjaśnienia powiedzieć komuś: „Mieszkam w Nakano, Honchō 2, wiesz, tam zaraz przy Yamate-doori”, ale samo „Mieszkam przy ulicy Yamate” jest niezbyt pomocne, zważywszy na fakt, że ulica ta ma ok. 20 kilometrów. W adresie też nigdzie się tego nie wpisuje, ale rzeczywiście Japończycy często do adresu dołączają mapkę lub objaśnienie drogi, np. „Wyjdź ze stacji wyjściem nr 4, pójdź w lewo i cały czas prosto, miniesz aptekę i 7eleven, a po 10 minutach po prawej zobaczysz budynek banku Sumitomo i następny czarny niski budynek to nasze biuro.”

Tokio jest nieporównywalnie większe od każdego polskiego miasta, dlatego można odnieść wrażenie, że takie wskazówki potrzebne są ze względu na skomplikowaną tokijską strukturę miasta, co łatwo uogólnić do całej Japonii, a więc: Japończycy muszą sobie rysować mapki, bo ich adresy są niewydajne nawet dla nich samych. A to nieprawda. W mniejszych miastach (takich jak polskie) można by było trafić do celu i bez mapy, a i tam się je rysuje – ze zwykłej uprzejmości. Zresztą jeśli w Polsce wyjść myślą poza swe miasto rodzinne, którego większość ulic się zna jakby od niechcenia, to czy stanąwszy na dworcu w nowym mieście, ściskając w dłoni kartkę z adresem, wiesz instynktownie, gdzie masz iść? Pytasz przechodniów, taksówkarzy, albo zawczasu dowiadujesz się, którym autobusem dojechać i na jakim przystanku wysiąść. O ile łatwiej byłoby mieć wskazówki spisane razem z adresem.

Słyszałam jeszcze argument: „A co mi po mapie i wyjaśnieniu, jak ja nie rozumiem tych ich krzaczków?!” A oni rozumieją po polsku? Dla Japończyka, który nie w ząb nie rozumie polskiego ulice Grochowska i Grunwaldzka są tak nierozróżnialne jak Shinkiba i Shinōkubo dla nieznającego japońskiego Polaka. To, że nam łatwiej zrozumieć polski, nie znaczy, że jest on obiektywnie łatwiejszy. Odpowiedziałam na to: „Tokio i większość dużych lub turystycznych miast jest opisana w alfabecie, no i są też tak napisane mapy.” „Ale to wszystko brzmi tak samo! Te ich cin ciang ciong, he he!” „Wiesz, co? To nie jedź, po prostu nie jedź tam, jeśli ty się najwyraźniej upajasz tą swoją bezczelną zachodnią ignorancją.”

Mniejsze uliczki nie mają nazw, chyba że są to ulice handlowe, ale i one nie zaliczają się do adresu. Japońskie miasto, dzieli się ogólnie na dzielnice i kwartały – struktur adresu to schodzenie z większej do coraz mniejszej skali. Najpierw podaje się nazwę prefektury, następnie miasta, dzielnicy oraz numer kwartału i po nim numery np. mieszkania w budynku w tym kwartale stojącym. Między kwartałami w dzielnicy znajdują się uliczki. Tokio jest zorganizowane nieco inaczej, a ponadto nie ma ujednoliconego sposobu przekładu nazw części japońskiego adresu na język polski, co wyjaśnię następnym razem.

W każdym razie to, co odpowiada naszej ulicy to kwartał, najczęściej opisany tabliczką z nazwą dzielnicy i własnym numerem (zdj. 3, na murze po prawej stronie) tak jak u nas ulice. Ponadto wiele skrzyżowań też ma nazwy (zdj. 4) - zazwyczaj jest to nazwa danej dzielnicy lub charakterystycznego miejsca w pobliżu, np. często „Przed budką dzielnicowego”, dlatego nie można powiedzieć, że nigdy się nie wie, gdzie się jest, bo ulice nie mają nazw. Punktów orientacyjnych jest wystarczająco wiele, a kiedy się zna japoński, to już w ogóle pikuś. ;)

PS. A to takie zdjęcie bardzo turystyczne z Kioto, robione pospiesznie z radosną myślą: „Ojejku! Marta-doori!” W dosłownym tłumaczeniu: „Ul. Dzielnica Drewnianych Bali” ;)




archiwum | archive
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty

linki | links
Scholars about Japan
Japoniści o Japonii

Japonica Creativa

kategorie | categories
the city | miasto i okolice(55)
heritage | świątynie i zamki(11)
culture | kultura i sztuka(15)
people | ludzie i historia(34)
life | Ĺźycie i zwyczaje(65)
PL in JP | polska w japonii(7)

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl